wtorek, 7 kwietnia 2020

Warhammer Fantasy - Skaveni cz9




https://youtu.be/zMKuwQufB1Y



Pierwsza Wojna Domowa Skavenów (od 17 do 600 roku według imperialnego kalendarza)
Przez wiele lat Pod-Imperium było zjednoczone w jedną, spójną formę, gdyż nikt nie mógł przeciwstawić się władzy Rady Trzynastu i niezliczonym hordom wojowników pod ich kontrolą. Jednak w roku 17 roku według imperialnego kalendarza na zachodzie zaczęły się pojawiać pogłoski, że z głębin ziemi wychyliła się nowa siła w Pod-Imperium. Wieki temu, podczas Wielkiej Migracji owa potęga była tylko jednym z wielu klanów migrujących z Skavenblight i tworzących własną domenę w szerokim świecie. Uciekli oni od władzy Rady; wszystko, co zostało zapamiętane, to przysięga, że pewnego dnia powrócą. Nazwa klanu już dawno została zapomniana, a jedyne co było pewne to fakt, że zapuścili się na gorące, suche pustynie Arabii. Pod gorącymi piaskami pustyni owy klan odnalazł masywny, międzykontynentalny tunel, który rozciągał się pod Wielkim Oceanem i prowadził do wilgotnej dżungli - kontynentu Lustria.
Klan osiadł pod wielkim Miastem-Świątynią, głęboko w centralnej dżungli. Tam zdecydowali zdobyć zabudowania na powierzchni na chwałę Rogatego Szczura. Walczyli i zabijali armie Jaszczuroludzi, które próbowały ich przepędzić. Ale to nie te potężne łuskowate istoty, próbowały doprowadzić do upadku klanu, było coś jeszcze. Jeden wróg, którego żaden miecz ani włócznia nie mogły zniszczyć. Straszne bagna i dżungle Lustrii zaczęły zbierać żniwo wśród hord szczuroludzi. Skaveni chorowali na wiele nieznanych do tej pory przypadłości, które zabijały klan od wewnątrz. Gdy pozostało już tylko kilkuset z ich braci zaczęli błagać swego pana i wybawcę, Rogatego Szczura, aby uwolnił ich od tego koszmaru. Z ich futrem przesiąkniętym potem i krwią, z wrzodami wokół ich ciał do zepsutych mózgów spłynęły wizje.
To wtedy Skaveni uświadomili sobie, co muszą zrobić. Gdyby poświęcili się Rogatemu Szczurowi, byliby oszczędzeni. Gdyby przedostali na południe, by złożyć ofiarę, głód Rogatego Szczura zostałby zaspokojony. Gdyby wyrośli na czcicieli samych chorób, które je zabijały, w końcu odrodziliby się na nowo. I tak z najczarniejszej desperacji na świat przyszli wiecznie chorzy Skaveni z klanu Pestilens, doprowadzając tym samym  do wydarzenia, które u Jaszczuroludzi zostało nazwane Wyniesieniem Soteka.
Po ich odrodzeniu Klan Pestilens rósł w siłę, plądrując starożytne archiwa zrujnowanych miast Lustrii i ucząc się ich tajemnic długo ukrytych w zamkniętych sklepieniach świątyń. Po poświęceniu ciał dla swojego nikczemnego boga, przynosili mu kolejne ofiary, oddając mu krew i mięso swoich wrogów. Klan szukał dalej i dalej, by zgłębić jeszcze bardziej istotę samego zepsucia, gdyż ich oddanie swojemu bogu było niekwestionowane. Jednakże, gdy zagrożenie Skavenów stało się zbyt duże, by je po prostu zignorować, inne Miasta-Świątynie zostały zmuszone do zmobilizowania swoich sił i zniszczenia klanu raz na zawsze. Po wielu bitwach armie Skavenów zostały zepchnięte z powrotem aż do zrujnowanego miasta Quetza, gdzie zostały otoczone przez armie Jaszczuroludzi ze wszystkich Miast-Świątyń, chcących raz na zawsze pozbyć się szczurzej zarazy. Otoczeni i odizolowani, Panowie Zarazy z Klanu Pestilens zostali ponowanie zmuszeni do ucieczki, tym razem z kontynentu.
Spędzili oni dekadę wywalczając drogę w kierunku brzegu morza, gdzie stworzyli flotę gnijących statków, które niosły je w kierunku dżungli Południowych Krain. Tam klan zaczął odbudowywać swoją siłę, postawiono warownie, wzniesiono legowiska forteczne, a Klan przygotowywał się do konfrontacji z braćmi z północy. Kiedy wysłannicy Pestilens dotarli do drzwi sali obrad Rady Trzynastu w Skavenblight, zażądali odzyskania należnego im miejsce w Pod-Imperium i ogłosili, że ich przywódca, Nurglicz, posiada prawo do zostania członkiem Rady, co obiecał mu sam Rogaty Szczur.
Wściekła z powodu tak obrazoburczych żądań Rada zabiła wysłanników i rzuciła ich gnijące zwłoki na obrzeża wielkiego miasta, aby służyć jako przykład dla tych, którzy próbowaliby przeciwstawić się ich dominacji. W odwecie Klan Pestilens odpowiedział swoim długo planowanym kontratakiem. Za pomocą biologicznych działań wojennych klan zniszczył całe warownie Skavenów na południu. Jeden z głównych klanów, Klan Merkit, nadal walczył przeciwko najeźdźcom, ale Klan Pestilens miał szybsze rozwiązanie niż oblężenie. Uwolnił zawartość kociołów wypełnionych bulgoczącym spaczniem oraz zarazami prosto do sieci jaskiń w Twierdzy Merkit, zabijając cały Klan w ciągu kilku godzin. Mówiono, że Lord Merkit i jego osobisty orszak straży honorowej byli jedynymi, którzy przeżyli masakrę.
Wraz z utratą Klanu Merkit Rada postanowiła działać. Zgromadziła armię kilku klanów, wspieranych przez Czarnoksiężników-Inżynierów z Klanu Skyre, którą posłali na kampanii przeciwko Pestilensom. Ich reakcja była jednak spóźniona, ponieważ w czasie gdy armia się zbierała pozostałe klany z południa zmieniły swoją lojalność, kierując się w stronę nowej potęgi. Z armiami wzmocnionymi przez nowych rekrutów Klan Pestilens miał wystarczająco dużo wojowników, aby ruszyć na wojnę z całym Pod-Imperium. W miarę upływu lat wojna w niekontrolowany sposób przeradzała się w pełnoprawną Wojnę Domową Skavenów, w której całe armie ich gatunku zabijały się nawzajem dla dobra ambitnych jednostek. Konflikt zaostrzył się tak bardzo, że zaczął też zbierać żniwo na podległym im Pod-Imperium, zarówno finansowo, militarnie, jak i politycznie. Tak niestabilna i niekompetentna była wtedy Rada Trzynastu, że kilka innych klanów Skavenów zbuntowało się przeciwko ich tyranicznym rządom i albo przyłączyło się do sprawy klanu Pestilens, albo wypowiedziało wojnę wszystkim, dla osobistych korzyści.
Wojna domowa ciągnęła się przez okres prawie czterech wieków, kiedy to podczas walk szczuroludzie ginęli tysiącami, jeśli nie milionami, ale żadna ze stron nie była w stanie zmusić drugiej do poddania się. W pewnym momencie wszyscy walczyli ze wszystkimi, a podrzynaniu gardeł nie było końca. Na półkuli północnej nadal dominowała Rada Trzynastu, podczas gdy panowie zarazy kontrolowali południe. Wiele klanów stanęło w konflikcie oddzielnie, do tych mających aktualnie przewagę lub do tych, które dawały najwyższą cenę. Inni natomiast wykorzystywali osłabienia lub nieobecność wojsk sąsiednich klanów i próbowało wyciągać z tego korzyści poprzez różne nieczyste zagrania. W pewnym momencie wojna domowa znalazła się w martwym punkcie, ponieważ żadne ze stronnictw nie mogło uzyskać ostatecznego zwycięstwa nad rywalami. Przez wiele lat Rada próbowała i nie udało jej się raz po raz pozbawić zdradzieckiego klanu władzy, ale nikt nie potrafił znaleźć dobrego rozwiązania w walce z klanem Pestilens i pozbyciu się ich broni biologicznej.
Być może właśnie dzięki błogosławieństwu Rogatego Szczura ich zbawienie przyszło nie z południa czy z zachodu, lecz ze wschodu. Tak jak klan Pestilens przed nimi skierował się na zachód, pewien klan podczas okresu starożytnej migracji ich przodków udał się na wschód, i to właśnie tam, choć bez wiedzy o chorobach i plagach, dowiedzieli się ale o czymś bardziej cichym i zabójczym. Impas został przełamany przez ponowne pojawienie się innego dawno zaginionego klanu, gdyż adepci-zabójcy klanu Eshin w końcu powrócili do Pod-Imperium.
Odziani w czerń zabójcy Klanu Eshin przysięgli wierności Radzie Trzynastu, niosąc ze sobą ofiary i dary; wśród nich były głowy niektórych z watażków, wodzów i panów zarazy, którzy odważyli się spróbować obalić ich świętą dominację. Rada nie marnowała czasu, robiąc dobry użytek z talentów zręcznych zabójców, zlecając im morderstwa kolejtych watażków i potężnych przywódców, aby jeszcze bardziej przeszkodzić i spowolnić wysiłki wojenne wroga. Wkrótce poparcie zaczęło słabnąć i pewnym stało się, że Klan Pestilens przegrywa tę wojnę. Zdając sobie sprawę, że ich pozycja stała się nie do utrzymania, panowie zarazy poprosili o zawieszenie broni i rozpoczęcie negocjacji z Radą. Ta niechętnie się zgodziła się, a Lord Nurglich udał się do stolicy Skavenblight. Po przeżyciu kilku prób zamachu w drodze do miasta, Nurglich złożył pokłon w Wielkiej Świątyni Rogatego Szczura i oddał bez zastrzeżeń zasoby swojego klanu do dyspozycji Rady Trzynastu.
Jednak wielu członków Rady chciało jego głowy za niszczycielską wojnę domową, którą Nurglich w swej pysze oraz arogancji przyniósł do Pod-Imperium. Nurglich spodziewał się tego i aby umocnić swoją pozycję w negocjacjach, pokazał całej Radzie jedną, małą fiolkę. Z fanatycznym błyskiem w czerwonych ślepiach powiedział im, że nosi przy sobie fiolkę Gorączki Żółtej Czaszki, jednej z najbardziej zjadliwych chorób klanu Pestilens, a dalsze próby zamachu na jego życie nie pozostawiłyby mu innego wyboru, jak tylko uwolnienie zarazy w samym sercu Dominium Skavenów
Chowając dumę do kieszeni, Rada powitała swoich dawno zaginionych braci z otwartymi ramionami, a Arcylord Zarazy Nurglich zyskał prawo do próby, walcząc z jednym z członków Rady Trzynastu o jego miejsce. Chociaż było to pewne, pan zarazy użył zatrutego ugryzienia, aby pokonać w pojedynku swojego przeciwnika, Lorda Vaska, najsłabszego członka Rady. Tym samym, Klan Pestilens ostatecznie umocnił swoje miejsce w Pod-Imperium.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Lorgar i Niosący Słowo cz10


https://youtu.be/UA6SWhjUxwA

Krucjata Cienia i Czystka Nucerii


            W czasie pierwszych dni Herezji Horusa, Lorgar nakazał swoim dwóm najbardziej zaufanym doradcom, Pierwszemu Kapitanowi Erebusowi i Mrocznemu Apostołowi Kor Phaeronowi wyzwolenie swojego gniewu przeciwko Królestwu Ultramaru. Miała to być zemsta za upokorzenie, które XVII Legion musiał znieść na kolanach przed Imperatorem i Roboutem Guillimanem na Khur. Niosący Słowo zamierzali odnieść monumentalne zwycięstwo na Calth i trzeba im oddać, że ich główny plan się powiódł - Ultramarines ponieśli na Calth wielkie straty i nie byli już istotną przeszkodą w planach Mistrza Wojny. Erebus zdołał dokończyć swój bluźnierczy rytuał na powierzchni Calth i wezwał do rzeczywistości czarnoksięski Rujnujący Sztorm - wielką Burzę Osnowy, bardziej niszczycielską niż cokolwiek, co ludzkość przemierzająca gwiazdy przeżyła od dni Epoki Zamętu.
            Synchroniczne z atakiem Niosących Słowo na Calth, Lorgar i bardziej odpowiedzialni Niosący Słowo pod jego dowództwem wytoczyli drugi atak połączony z siłami jego brata Angrona i Legionem Pożeraczy Światów - ich kampania, nazwana Krucjatą Cienia, była wymierzona w resztę Królestwa Ultramaru. Armia Zdrajców miała za zadanie spustoszyć Pięćset Światów Ultramaru. Ich siły zdołały spalić 26 światów bez większego oporu ze strony Lojalistów. Sukces sił Lorgara i Angrona miał przypieczętować sukces Rujnującej Burzy, która ostatecznie miała rozdzielić galaktykę na dwie części i odizolować wielkie połacia Imperialnej przestrzeni na całe stulecia. Sam Ultramar został odcięty od reszty Imperium. Ta pierwotna Burza Osnowy blokowała wszelkie próby wsparcia Imperium ze strony Ultramaru w czasie, gdy Horus kierował się na Terrę celem obalenia Imperatora Ludzkości. Żadna siła z wewnętrznej części Imperium nie mogła przebić się do Ultramaru i na odwrót. Nawet astropatyczne szepty nie były w stanie przejść przez tak gęstą falę energii Osnowy.
            W czasie tej kampanii zniszczenia, Lorgar zdał sobie sprawę, że w czasie prowadzenia Krucjaty Cienia, temperament Angrona i jego stabilność psychiczna równomiernie się pogarszały. Jego cybernetyczne implanty, znane jako Gwoździe Rzeźnika, zabijały go szybciej, niż Lorgar pierwotnie sobie wyobrażał i szybciej, niż ktokolwiek inny był w stanie zauważyć. Szybkość jego degeneracji zwiększyła się niepomiernie w zaledwie kilka miesięcy od bitwy pod Calth. Jego implanty nigdy nie były dobrze przystosowane do jego prymarszego umysłu. Ciało Angrona ze wszystkich sił starało się leczyć zadawane mu przez Gwoździe szkody, jednak te coraz mocniej wbijały się w jego mózg, obejmując nad nim kontrolę. By go ratować, Lorgar przekonał Władcę Pożeraczy Światów do powrotu na jego ojczysty świat, Nucerię. Nadzorcy igrzysk gladiatorskich tego świata, którzy umieścili podłe urządzenie w czaszce Angrona mogli wiedzieć więcej o funkcjonowaniu implantów niż Zdradziecki Legion i Mroczne Mechanicum. Prymarchowie chcieli dowiedzieć się wszystkiego o technologii implantów korowych, po czym zamierzali palić ten obrzydliwy świat do momentu, w którym jego powierzchnia nie stanie się całkowicie pokryta szkłem. Angron ostatecznie osiągnął zemstę, którą od wielu lat skrywał w tajemnicy przed wszystkimi. To, czy Angron go nienawidził i czy mu nie ufał nie miało dla Lorgara znaczenia. Za wszelką cenę chciał on podarować swojemu bratu nieśmiertelność, na którą zasłużył w obliczu Mrocznych Bogów - niezależnie od tego, czy sam jej chciał, czy nie.
            Flota retrybucji Guillimana, która śledziła resztę sił Niosących Słowo po bitwie o Calth, ostatecznie dogoniła Zdrajców na Nucerii, gdzie Pożeracze Światów byli zajęci oczyszczaniem planety z wszelkiego życia w zemście za to, co Nucerianie uczynili Angronowi stulecie wcześniej. Okręt wojenny XIII Legionu, Odwaga Ponad Wszystko, tymczasowy okręt flagowy Guillimana, wyszedł z Osnowy na skraju Układu na czele flotylli złożonej z 41 statków. Armada Ultramarines wyglądała na uszczuploną, a jej okręty na uszkodzone. Ultramarines ustawili swoją armadę w formacji oddzielnych flot.
            Nie była to zorganizowana flota mająca przechwycić okręty wroga, a najzwyczajniejsza w świecie siła mająca wyrządzić wrogom jak najwięcej szkód. Siły Ultramarines miały być lancą wyrzuconą prosto w serce przeciwnika. Guilliman zrobił co mógł, by jak najlepiej wykorzystać ograniczone zasoby, które miał. Krążowniki i Okręty Bitewne XIII Legionu ruszyły na wroga ustawiając się w taki sposób, by być w stanie oddać niszczące salwy z burt, jednocześnie dając Niosącym Słowo i Pożeraczom Światów zbyt wielkie cele, by mogli je zignorować, podczas gdy reszta floty Guillimana wykorzystała dobrze wymierzone działa lanc z bezpiecznej odległości. Następnie armada podzieliła swój potencjał ofensywny, czyniąc wszystko, co było w mocy jej dowódców, by zniszczyć okręt flagowy Lorgara, Fidelitas Lex i zdobyć okręt flagowy Pożeraczy Światów, Zdobywcę.
            Okręty Ultramarines walczyły jednak nie tylko w przestrzeni kosmicznej - Guilliman nakazał także dołączyć jego Marines do walki na powierzchni samej Nucerii, tam jednak miało dojść do bardzo osobistego starcia. Ultramarines przybyli do tego Układu dla zemsty na Lorgarze i jego Niosących Słowo. W innej części Ultramaru ich siły już ścigały Kor Phaerona w pobliżu Maelstromu dokładnie w tym samym celu. Kilka okrętów Ultramarines podjęło próbę przedarcia się na Nucerię, wysyłając w kierunku planety Kapsuły Desantowe, szwadrony myśliwców i pojazdy, wymuszając na wrogu przyjęcie ich desantu wszystkimi dostępnymi środkami. Następnie flota Guillimana raz jeszcze zwróciła się w kierunku wroga z całą swoją siłą i zaatakowała go niczym rój insektów. Nieustępliwa dowódczyni Zdobywcy, Lotara Sarrin, odmówiła cofnięcia się do defensywy i zniszczyła pokaźną liczbę okrętów Ultramarines, które ze wszech miar starały się zbliżyć do atmosfery planety. Choć okręt Pożeraczy Światów zamienił wiele mniejszych okrętów w płonące wraki, Ultramarines ostatecznie przedarli się przez jej nieustępliwą ścianę ognia i zdołali wyładować swoje oddziały na powierzchni Nucerii.
            W tym samym czasie Fidelitas Lex był już ruiną. Kadłub okrętu był podziurawiony w wielu miejscach, a jego tarcze były już tylko wspomnieniem. Katedry i pnące się w spiralach fortece statku na jego rufie przestały istnieć w obliczu niszczącego szału Ultramarines. Armada XIII Legionu zaatakowała statki wroga w niszczących najazdach i przedłużającej się wymianie ognia z burt, ostrzeliwując większy okręt wojenny i akceptując własne straty za cenę wykrwawienia flagowca. Każdy kolejny atak sprawiał, że Fidelitas Lex był odrobinę słabszy - za każdym razem coraz mniej jego dział odpowiadało ogniem, a jego kadłub był coraz mniej odporny na kolejne, niszczące salwy. Mimo to, flagowiec walczył dalej.
            Otoczony mniejszymi statkami Lex odpowiedział pozostającymi mu Makro-działami, rozświetlając tym samym wnętrze własnego, płonącego kadłuba. Guilliman dowodził bitwą z pokładu Odwagi Ponad Wszystko i zadecydował, że Lex ma paść pierwszy, zniszczony przez tysiąc cięć i zmieciony z planszy bitwy, a Zdobywca ma zostać zdobyty w abordażu i zniszczony od wewnątrz. W czasie całej bitwy na Nuceriańskiej orbicie, Zdobywca nie był w stanie wspomóc swojego siostrzanego okrętu w obronie. Oba statki flagowe Zdrajców walczyły w odosobnieniu i brakowało im wsparcia. Oba nieustannie cierpiały przez niekończące się ataki wściekłej armady XIII Legionu. Kapsuły ratunkowe wystrzeliły z burt i podbrzusza Fidelitas Lex u boku cięższych pojazdów i lądowników Mechanicum. Ludzka załoga okrętu dołączyła do walk na powierzchni Nucerii u boku swoich Marines w ostatnich minutach istnienia okrętu. Mimo to, flagowiec walczył nadal - prąc przed siebie, skręcając, taranując kolejne statki. Krążowniki Ultramarines, które znalazły się zbyt blisko okrętu, same zaczęły płonąć, doświadczając uszkodzeń nie mniejszych niż okręt, który starały się zniszczyć. Bitwa w próżni kosmicznej była formą nieczystej walki między okrętami wojennymi. Statki w niej walczące były teraz o wiele zbyt blisko siebie, by staranne kalkulacje wymierzonego ognia z baterii dział okrętów miały tu w czymś pomóc. Zamiast tego, walka była w tej bitwie kwestią bezpośredniego starcia i sprawą bardzo osobistą.
            Barka Bitewna Ultramarines Armsman starła się ze Zdobywcą od dzioba okrętu i wypaliła w jego stronę Torpedy Abordażujące i Pojazdy Szturmowe. Podczas gdy załoga flagowca była zajęta odpieraniem abordażujących go Marines, mniejsza liczba okrętów XIII Legionu przemknęła przez obronę statku i wyrzuciła z siebie Kapsuły Desantowe, działka pokładowe i inne maszyny przeznaczone do przewozu oddziałów. Pierwsze Kapsuły zaczęły rozbijać domy na powierzchni Nucerii. Zapieczętowane włazy otworzyły się i pierwsi Ultramarines wyszli z wewnątrz z wniesionymi Bolterami, poruszając się z idealną i dobrze wyćwiczoną dyscypliną. Pożeracze Światów już jednak na nich czekali. Ci, którzy nie stracili jeszcze swojego człowieczeństwa przez Gwoździe Rzeźnika od razu zauważyli, że ci Ultramarines nie byli już tymi samymi dziewiczymi, kobaltowo-niebieskimi wojownikami, z którymi starli się na Armaturze. Ci Legioniści XIII Legionu nosili podniszczone Pancerze Wspomagane o wielu szramach i czarnych od sadzy płytach, stanowiących pamiątkę po okrutnej bitwie, która mogła rozegrać się tygodnie, lub nawet miesiące wcześniej. Byli to zatwardziali weterani Okrucieństwa na Calth. Paliła ich zimna żądza zemsty, a ich jedyną intencją było zniszczenie Legionu Niosących Słowo.
            W miarę pokonywania wyznaczonych im szlaków, Ultramarines ustanawiali kolejne punkty obrony, oczyszczając kolejne miejsca na przybywające posiłki. Na każdą pozycję, którą zdobywały ich siły, inna była tracona na rzecz wściekłych toporów Pożeraczy Światów lub śpiewających Niosących Słowo i ich niepowstrzymanemu postępowi. XII Legion starł się z XIII w swoich rozjuszonych hordach, objaśniając, dlaczego siły Imperium bały się walki u ich boku od całych dekad. Niekontrolowani, niezwiązani rozkazami i wyzwoleni z okowów dyscypliny, rzeźnicy XII Legionu wyrąbywali sobie drogę w stronę umocnionych przyczółków Ultramarines. Wojownicy Angrona stali się niewolnikami radości z toczonej walki przez same Gwoździe Rzeźnika, które do tego momentu musiały stać się nierozróżnialne od mózgów tych Marines. XVII Legion także starł się z siłami pokrewnego Legionu, na ogień odpowiadając mu zajadłością i nienawiścią. Ultramarines nie odpuszczali - byli głodni zemsty w starciu ze Zdrajcami, którzy obrócili Calth w ruinę i uszkodzili gwiazdę całego Układu. Oddziały Niosących Słowo maszerowały, wyśpiewując mroczne hymny i cytując kazania z Księgi Lorgara, wznosząc nad głowami swoich wojowników ikony bluźnierczego metalu obwieszonego zwłokami i wyblakłymi kośćmi.
            W trakcie walk, płonący kadłub Fidelitas Lex przeciął chmury atmosfery planety i opadał w kierunku jej wschodniej części, spadając dość powoli jak na obiekt o tak wielkich rozmiarach. Waga wielkich silników plazmowych okrętu sprawiła, że okręt był ustawiony rufą w dół, trafiając prosto w Nuceriański ocean, daleko od jakichkolwiek brzegów. W tym samym czasie, pośród zgiełku wojny, półbóg odziany w złoto-niebieski pancerz ostatecznie odnalazł obiekt swoich obsesji. Guilliman starł się z Lorgarem, mając nad nim przewagę dwóch broni, jednak Crozius Lorgara oferował mu zasięg, którego brakło Guillimanowi. Gdy Prymarchowie stanęli oko w oko, nie doszło między nimi do melodramatycznej przemowy o zemście ani pełnej furii wymiany ciosów. Prymarchowie rzucili się na siebie, ale wymienili tylko jeden cios. Rękawica Mocy uderzyła w tym samym czasie, co Crozius Lorgara. Po tym ciosie Prymarchowie zostali odepchnięci przez falę energii. Ich wojownicy zabijali się wokół nich, jednak żaden Prymarcha nie zwracał w tej chwili uwagi na swoich synów. Lorgar rozświetlił Crozius jasnym światłem błyskawicy, potrząsając głową w powolnym zaprzeczeniu.
            Prymarchowie walczyli bez pomocy swoich wojowników, a ich pełne boskich ruchów ciosy były niemożliwe do wychwycenia przez Kosmicznych Marines wokół nich. Nikt nigdy nie wyobrażał sobie, że bohaterowie tej nowej ery kiedyś będą ze sobą walczyli, nikt też nie był w stanie przewidzieć powstania źródła nienawiści między nimi. Guilliman starł się z Lorgarem, mając w pamięci to, co jego Legion uczynił w Pięciuset Światach Ultramaru. W prawym gniewie, Prymarcha Ultramarines uderzył Lorgara jedną ze swoich pięści, niszcząc mostek pancerza Prymarchy Niosących Słowo. Lorgar odparł Guillimana wyprojektowaną tarczą telekinezy. Był słaby i chwiał się na nogach, wciąż miał jednak dość siły, by na chwilę oszołomić swojego brata. W następnej chwili jego Crozius rozświetlił się swoim polem siłowym i pomknął w kierunku skroni Guillimana z prędkością kuli armatniej. Prymarchowie walczyli ze sobą pod szarym niebem, obficie krwawiąc. Różniło ich to, że jeden z nich miał połowę twarzy pokrytej krwią, wypływającą z uszkodzonej czaszki.
            Zamknięci w uścisku życia i śmierci, Prymarchowie byli świadomi zniszczenia roztaczającego się wokół nich. Nagle Angron przedarł się przez szeregi Ultramarines. Jego pancerz był całkowicie zniszczony, a oba jego Miecze Łańcuchowe nosiły ślady po ceramitowych pancerzach i ociekały krwią. Angron sam był pokryty gęstą krwią zabijanych przez godziny Marines na liniach frontu intensywnej walki. Na szyi miał zawieszone swoje trofeum - czaszki zabrane z masowego grobu na Grzbiecie Desh’eliki. Krew ściekała po nich nie mniej niż po twarzy samego Angrona. Choć Gwoździe Rzeźnika sprawiały mu nieustanny ból, Angron był w swoim żywiole. Chciał, by jego martwi bracia i siostry raz jeszcze zakosztowali krwi. Ich czaszki miał przy sobie w czasie całego pochodu na Nucerii, pozwalając ich pustym oczom na doświadczenie spustoszenia ich byłego, znienawidzonego świata. Pożeracz Światów wyskoczył przed siebie prosto na Guilimana z morderczą nienawiścią. Prymarchowie stoczyli pojedynek w chwili, gdy Guilliman odepchnął Lorgara na większą odległość. Prymarcha Ultramarines musiał przyjąć postawę obronną w obliczu nawałnicy ciosów Angrona.
            W czasie walki Prymarchów, Guilliman zadał Angronowi cios Pięścią Mocy prosto w klatkę piersiową. Właśnie wtedy, jedna z czaszek zawieszonych na szyi Angrona została częściowo złamana i spadła na ziemię. Guilliman postąpił o krok do tyłu, rozgniatając swoim pancernym butem to, co z niej zostało i zamieniając ją w proch. Angron ujrzał to i rzucił się na swojego brata. Jego ryk gniewu zaprzeczał jego śmiertelnemu pochodzeniu.
            Lorgar także to zobaczył. W momencie, w którym Guilliman rozgniótł czaszkę, poczuł gotującą się za zasłoną Osnowę. Niosący Słowo zaczął śpiewać w języku, którym nigdy w przeszłości nie mówiła żadna żywa istota, a jego słowa znalazły się w bezbłędnej harmonii z rykiem cierpienia Angrona. Lorgar zaczął wprowadzać swój mroczny plan uratowania życia swojego brata, wzywając Rujnującą Burzę na Nucerię, rozdzierając niebo i wyzwalając na jego powierzchnię karmazynowy potop, złożony z duchów setek wymordowanych planet. Z Nuceriańskiego nieba, w gęstych strugach zaczął padać krwawy deszcz. Lorgar skupił się na zwycięskiej postawie swego umęczonego brata, wzywając Niezrodzonych, istoty, które ludzie nazywali demonami, by odpowiedziały na jego wezwanie. Lorgar sparaliżował mięśnie Angrona, wysyłając synapsom w jego mózgu ogień. Pierwsze spazmy przemierzyły ciało Angrona, gdy jego krew zamieniła się w srebro, następnie w lawę i na końcu w święty ogień. Jego okrzyki daremnego gniewu były splamione agonią ponad ludzkie pojmowanie. Jego ciało zaczęło rozdzierać się, rosnąc, pulsując. Wreszcie, po latach nieustannych tortur, miało być doskonałe. Był to moment apoteozy Angrona w demoniczność.
            Bibliotekarze Pożeraczy Światów, którzy nigdy nie stali się posiadaczami Gwoździ Rzeźnika z uwagi na blokowanie ich efektów przez ich psioniczne moce, poczuli energię wezwaną na Nucerię przez Lorgara prosto z Osnowy. W próbie powstrzymania mrocznych planów Urizena, dziewiętnastu pozostałych w Legionie Bibliotekarzy zgromadziło swoją moc w celu stworzenia psionicznej istoty, znanej jako Wspólnota. Była to połączona świadomość dziewiętnastu psionicznie uzdolnionych umysłów. W samym środku inkantacji Lorgara, Wspólnota wyciągnęła duszę Prymarchy z jego ciała. Dwie psioniczne istoty skonfrontowały się ze sobą w Osnowie, zamknięte w śmiertelnym pojedynku siły woli. Każda z nich uważała, że jest odpowiedzialna za uratowanie Angrona. Mimo to, ostatecznie, Wspólnota poległa, jako że Lorgar był równie potężny w Osnowie, co w rzeczywistości. Po tym, jak Angron dokończył własną transformację w Demonicznego Księcia, zwrócił swoją uwagę na Bibliotekarzy. Były to istoty, których obecność bolała go od całych dekad. Jego umysł krwawił z bólu przez sam fakt bycia zmuszonym do stania w ich pobliżu. Teraz oni wszyscy stanęli przeciwko Lorgarowi, który na kolanach walczył o życie.
            Wściekłość Demonicznego Prymarchy zabiła pozostałych Bibliotekarzy - każdego z nich spotkał inny koniec. Gdy ostatni z Bibliotekarzy w końcu umarł, Angron wiedział, że właśnie uwolnił swój Legion od słabości, która prześladowała jego genoziarno od dnia zjednoczenia się z nim całe stulecie wcześniej. Librarius Pożeraczy Światów, ostatni fragment dawnych Ogarów Wojny wewnątrz XII Legionu przestał istnieć. Był to fakt, który wielce spodobał się Krwawemu Bogu Khornowi, który nie mógłby znieść istnienia pośród jego sług jakichkolwiek psioników. Lorgar zaoferował XII Legion woli Krwawego Boga. Od tego momentu, na Pożeraczy Światów miała czekać już tylko krew, cały ocean krwi niesiony na fali wiecznej rzezi.
            Poważnie ranny Guilliman uciekł z Nucerii, niezdolny do stanięcia przed swoimi braćmi, ani nawet do pełnego zrozumienia, czym stali się w obliczu zepsucia szerzonego przez Rujnujące Moce. Pożeracze Światów kontynuowali swoją czystkę Nucerii do momentu, gdy na planecie nie było już ani jednej ludzkiej formy życia. Angron, który teraz był pełnym ucieleśnieniem Ośmiopasmowej Drogi, strząsnął pył tego świata ze swoich butów i już nigdy więcej o nim nie myślał. Lorgar wierzył, że uratował swojego brata. Według niego była to jedyna droga, jako że tylko on tak naprawdę chciał uratować swojego brata od implantów, które stopniowo go zabijały. Tylko Lorgar był w stanie z sukcesem uwolnić Angrona od życia w nieustannej agonii i tylko on zrobił cokolwiek, by zapewnić swojemu umęczonemu bratu przetrwanie. Teraz, Krucjata Cienia mogła opuścić Ultramar i dołączyć do Mistrza Wojny. Następnym przystankiem dla Zdrajców miała być już sama Terra.

niedziela, 5 kwietnia 2020

Warhammer Fantasy - Skaveni cz8



https://www.youtube.com/watch?v=Z_tGLC8fFPc



Wojna o Osiem Szczytów (od -701 do -300 roku według imperialnego kalendarza)
Ze wszystkich ras, które stanęły w obliczu gniewu rasy Skavenów, żadna nie odczuła takiej porażki i nieszczęścia z rąk tych szkodników jak Krasnoludy z Karaz Ankor. Na długo przed upadkiem Nagasza w czasie wojny o Kaleki Szczyt, Skaveni dokonali już wielu udanych inwazji przeciwko Krasnoludom i ich królestwu. Te sukcesy wynikały z odkopania przez nich dawno zapomnianych podziemi - ogromnej sieci tuneli, które do tej pory łączyły wszystkie krasnoludy. Dzięki tej sieci Skaveni byli w stanie zdobyć element zaskoczenia i zaatakować Krasnoludy z najmniej spodziewanej strony.
Z czasem Krasnoludy zaczęły tracić grunt pod nogami, gdy zostały złapane między armiami zielonoskórych na powierzchni, a armiami Skavenów z głębokich tuneli. Twierdze zdobyte przez Skavenów szybko przekształciła się w osady rozrodcze lub w warownie. Po wkopaniu się szczuroludzi do podziemnych siedzib Krasnoludów, trudno było już ich stamtąd usunąć. W rezultacie Krasnoludy stały się bezradne, ponieważ prawie każda główna twierdza miała pod swoimi fundamentami jedną lub więcej osad Skavenów z różnymi klanami walczącymi o władzę. Dzięki temu kopalnie nigdy nie będą bezpieczne przed jakąkolwiek formą ataku, ponieważ te dobrze wykonane tunele okazały się cenne dla każdej armii Skavenów, która chciałaby dokonać frontalnego ataku na górne poziomy. Po trzęsieniach ziemi i erupcjach wulkanu w Czasie Nieszczęść Skaveni rozpoczęli nowy szturm na osłabione teraz dominium Krasnoludów.
Choć zmuszeni do rezygnacji z wielu osad i mniejszych twierdz, żaden krasnolud przy zdrowych zmysłach nie wyobrażał sobie utraty wspaniałej twierdzy Karak Osiem Szczytów, drugiej najpotężniejszej twierdzy w całym Karaz Ankor. Zanim klany Skavenów wysłały ekspedycję w celu przygotowania gruntu pod inwazję oraz określenia dogodnych punktów dostępu do twierdzy zwiadowcy i łupieżcy napotkali ostry opór, gdy Krasnoludy zaczęły mobilizować całe swoje wojsko, mające przygotować się do nadchodzącego szturmu szczuroludzi. Wkrótce skaveńskie najazdy natrafiły na tunele pełne śmiertelnych pułapek i silnie obwarowanych punktów obsadzonych przez opancerzone oddziały. Z typową dla siebie precyzją Krasnoludy wykorzystywały Żelazołamaczy do pilnowania i patrolowania wąskich punktów dostępu, aby żaden ze szczuroludzi nie mógł się przekraść.
Ci z sił inwazyjnych, którym udało się przebić przez Żelazołamaczy, gdy tylko wkroczyli do silnie ufortyfikowanych wyższych poziomów, stanęli przed obliczem zwartej linii ognia strzelców oraz baterii artyleryjskich. Za każdy centymetr ziemi, który wyrwali Krasnoludom i za każdy poziom, nad którym przejęli kontrolę, została oddana w ogromnych ilościach danina z krwi. Jednak i tak nic to nie dało, bowiem za każdym kolejnym zakrętem można było znaleźć kolejny dobrze ufortyfikowany punkt obronny lub nawet całą krasnoludzką warownię.
Nie mogąc pokonać tak potężnej obrony, klany Skavenów zwróciły się do Rady Trzynastu o pomoc. Planowanie zajęło prawie dziesięć pokoleń, ale zagwarantowało sukces i pełną kontrolę nad królestwem Krasnoludów. Pierwszym krokiem było przekonanie miejscowych plemion orków do zaprzestania walk między sobą na tyle długo, by mogły one atakować Krasnoludy na powierzchni. Drugi krok polegał na powolnym zatruwaniu kanałów oraz studni olbrzymimi fragmentami nierafinowanego spacznia. Mimo, że toksyny potrzebowały czasu, w ciągu następnych miesięcy, to co pozostało z populacji Krasnoludków, osłabło i zachorowało. Ich ciała walczyły ze skutkami skażonej wody, którą wypili, ale nie wszyscy mieli na tyle silne organizmy, by przeciwstawić się zatruciu. W tym czasie słabości, następną częścią planu było uwolnienie hordy olbrzymich szczurów z klatek Klanu Moulder, aby przeprowadzić nagłe ataki z zaskoczenia na ważne pozycje Krasnoludów, które znacznie zakłóciłyby ich wysiłki wojenne. Jednak to właśnie broń Klanu Skryre stanowiła najbardziej decydujący atut w tej wojnie.
Potężny przenośny miotacz spaczenia był w stanie stopić i przebić się przez wzmocnione gromrilem bramy twierdz, w wyniku czego nie miał problemów z wysadzeniem w powietrze stawianych przez krasnoludzkich obrońców murów tarcz. Krasnoludy zaczęły przegrywać, ale mimo to były zdeterminowane, by wytrzymać i zabić jak najwięcej szkodników. To właśnie podczas tej nowej fali walk Czarnoksiężnicy-Inżynierowie z Klanu Skryre zaczęli rozmieszczać swoje najnowsze i najbardziej śmiercionośne wynalazki. Nazywali je Zatrutymi Wiatrowymi Kulami. Owe kule wykonane ze szkła posiadały w swoich wnętrzach śmiercionośny ładunek gazu bojowego, zabójczy dla wszystkich żywych istot, które miały nieszczęście oddychać nim, nawet przez kilka sekund. Ani zbroja, ani wytrwała determinacja nie były w stanie zwalczyć oparów, a wkrótce wielu Krasnoludów, zarówno potężnych wojowników, jak i niezrównanych rzemieślników, zginęło w męczarniach. Po trwających ponad półtora wieku nieustannych walkach, ostatni z kilkuset ocalałych Krasnoludów zostało zmuszonych do ucieczki ze świętego miasta. Wraz z ich exodusem, chwalebne królestwo Karak Osiem Szczytów zostało ostatecznie zajęte przez hordy szkodników.
Upadek jednego z największych i najbardziej cenionych królestw sprawił, że Skaveni zaczęli być uważani, za niepodobne do żadnego innego zagrożenie, z jakim kiedykolwiek musiały się zmierzyć Krasnoludy, a ci zazwyczaj dobrze znali swojego wroga. Podczas gdy inwazja Waaagh zielonoskórych lub Chaosu miała katastrofalne skutki, były to tylko pojedyncze zdarzenia, a ci, którzy przeżyli wynikającą z niego rzeź zawsze odbudowywali się i żyli, by walczyć innego dnia. Jednak Krasnoludy wiedziały, że Skaveni nie przypominali innych wrogów Davi, ponieważ byli niezliczeni, nieustępliwi i zupełnie bez litości. Od czasu utraty Karak Osiem Szczytów pod każdym większym Krasnoludzkim osiedlem dochodziło do ataków. Niegdyś uważany za niemożliwy do zdobcia Karaz-a-Karak, wieczna twierdza Krasnoludów, została od tamtego czasu spenetrowana. Jej najniższe poziomy są teraz zapieczętowane potężnymi runami i pod stałą strażą, gdyż Krasnoludy wiedzą, co czeka w głębinach poniżej.
Z każdą nową inwazją lub kontratakiem konspiracyjne działania wojenne zmieniały się i ewoluowały. Krasnoludy, stopniowo wypierane ze swoich korytarzy, zaczęły bronić wielkich hal i jaskiń. Utworzono tam ogromne armie, które odważyły się zebrać nowe siły i zaatakować szkodniki na własną rękę. Tarcze Krasnoludów rozciągały się nieprzerwanie przez wiele mil. Skaveni wzięli przynętę i dopiero po wielokrotnych masakrach przyjęto nowszą taktykę. Na wzór tunelów wokół Karak Osiem Szczytów, Skaveni zaczęli gromadzić duże ilości machin oblężniczych, które miały być używane w większych halach oraz jaskiniach twierdz Krasnoludów. Doprowadziło to również do rozwoju maszyn służących do kopania przez grube ściany oraz masywy skalne i przeprowadzania ataków z zaskoczenia na górne poziomy. Z czasem coraz powszechniejsze stało się zatrudnianie oddziałów Klanu Skryre, ponieważ ich uzbrojenie okazało się bardzo skuteczne w przełamywaniu potężnych pozycji Krasnoludów. Tak jak woda ryczy przedzierając się przez kamienie, tak i Królestwo Krasnoludów zaczęło stopniowo podupadać i ulegać erozji przez nieustanne wojny i inwazje zbierające żniwo w ludności Davi. Karak Izil został ograbiony, a jego zrujnowane hale pozostawiono hordom Zielonoskórych. Kopalnie Grim-Duraz w Szarych Górach zostały zabrane przez Klan Morbidus, podczas gdy Góra Gunbad i Góra Srebrnego Szczytu padły w ręce zarówno armii Zielonoskórych, jak i Skavenów. Najechane zarówno z góry, jak i z dołu, niegdyś wielkie Wieczne Królestwo Krasnoludów zaczęło się zapadać pod bezlitosnym szturmem.

piątek, 3 kwietnia 2020

Warhammer Fantasy - Skaveni cz7



https://www.youtube.com/watch?v=kSoxXiid2go


Wojna o Kaleki Szczyt (od -1300 do -1200 według imperialnego kalendarza)
W związku z tym, że skaveńskie wyprawy po skarby góry, choć miały możliwości wiele zyskać, to nie dysponowała żadnym ujednoliconym planem, czy choćby wspólną koordynacją ataków. Chyba, że mowa o wzajemne podkładanie sobie nóg lub skrytobójcze ataki na siebie nawzajem, wtedy jakiś ład można byłoby dostrzec. Każdy klan chciał przejąć złoża spacznia tylko dla siebie i nie dzielić się z nikim innym. Dlatego nowo utworzona Rada Trzynastu musiała wkroczyć na scenę i objąć dowodzenie w tym morzu anarchii. Twardą ręką Rada pokierowała lub zmanipulowała klany, przekuwając je w jedną, jednolitą armię i skoordynowała jej działania w masowe ataki, wykorzystując przy tym liczne sieci tuneli do infiltracji góry od dołu. Tak więc nie jeden klan, lecz wiele dotąd podzielonych wtargnęło do twierdzy Nagaszizzar, próbując przedostać się do niej od spodu, tak jak uczynili to już w wielu krasnoludzkich Karakach. Ale nieumarłe hordy były nieograniczone, tysiące wojowników powstawały przeciwko napastnikom, którzy odważyli się splugawić dom ich pana, a ci Skaveni, którzy zginęli w walce, powstawali z martwych, by jeszcze bardziej zwiększyć liczbę obrońców. Dzikie walki w tunelach pod górą trwały miesiącami. Nie mogąc zniszczyć tak potężnego wroga Skaveni zostali zmuszeni do wycofania się.
Starając się jakoś wzmocnić wysiłki wojenne, przełamać impas i przechylić szalę na ich stronę, Rada skorzystała z usług Klanu Skryre i jego Czarnoksiężników-Inżynierów oraz arsenału potężnych maszyn wojennych. Jednak Nagasz przewidział to i wykorzystał swoją zdumiewającą moc na piekielnych maszynach, by zakłócić ich działanie lub nawet zniszczyć. Zdesperowane, by osiągnąć zwycięstwo, hordy Skavenów uderzyły spod ziemi oblegając osady ludzkich zwolenników Nagasza. Całe miasta płonęły, a Skaveni czuli się, jakby byli w stanie zmiażdżyć swoich wrogów z powierzchni. Jednak ludzie obawiali się Nagasza znacznie bardziej niż szczuroludzi, a wraz z tym strachem rozpaczliwie walczyli przeciwko najeźdzcom. Wraz z ich atakiem, wojna ciągnęła się przez ponad wiek. W końcu Rada zdała sobie sprawę, że nie mogą wygrać tej wojny, a wyprawa kosztowała za dużo środków, by kontynuować ją dalej.
Jednak tak jak wszelka nadzieja na zwycięstwo wydawała się stracona, pojawił się na horyzoncie się dziwny zwrot wydarzeń. Rada Trzynastu przyjęła wysłannika przychodzącego w imieniu Nagasza, który zaproponował zakończenie działań wojennych i zawarcie paktu o współpracy. Warunki były takie, że w zamian za pomoc Skavenów, Nagash miał dostarczyć szczuroludziom ogromne ilości spacznia wydobytego z rdzenia Kalekiego Szczytu. Chociaż chciwość Skavenów szeptała im, by zdobyć całe złoża spacznia tylko dla siebie, armie Skavenów nie mogły walczyć dalej przez kolejne stulecie. Rada została zmuszona do zgody na warunki Nagasza. Po oznaczeniu paktu pazurami Rada Trzynastu nakazała wszystkim siłom Skavenów zachować „dyplomatyczny dystans” od Kalekiego Szczytu, podczas gdy oni próbowali bardziej subtelnych metod zdobycia pożądanych zasobów. Większość wysiłków zakończyła się niepowodzeniem, ale z innych szczytów zaczęły przychodzić doniesienia o nowych żyłach spaczenia. Kiedy więc Nagasz wysłał więcej emisariuszy, aby zaoferować Radzie więcej kamieni spaczenia w zamian za zwabienie plemion orków do Przeklętego Dołu, Rada podwoiła wysiłki, aby dowiedzieć się, co Nagasz dokładnie planuje. Dosłownie czuli na czubkach swych wąsów, że coś jest nie tak i niedługo mogą stać się światkami wydarzenia o wielkiej skali. A Skaveni, choć jak wspomniano częściej, historią niezbyt się interesowali, to instynktownie ich talenty do katastrof zaczęły ich świerzbić.
Na początku szpiedzy niewiele się dowiedzieli, poza tym, że ciągle rosnące armie Nekromanty wypłynęły na Kwaśne Morze statkami z kości. Po powrocie obserwatorzy donieśli, że statki te nosiły tylko jednego więźnia - ludzkiego króla jakiegoś południowego królestwa. Wtedy zaczęło się coś, do Rada nie potrzebowała żadnych szpiegów - wielkie zgromadzenie straszliwej ciemnej energii odczuwalnego przez skórę wokół Kalekiego Szczytu. Zgromadzenie chmur burzowych, czarnych i pulsujących wyładowaniami mocy zwiastowały potężne zaklęcie, które miało przekształcić całe oblicze świata, a Skavenom nie trzeba było dwa razy mówić, co to może oznaczać. Koszmary prześladowały świat na powierzchni i obfitowały w znaki zagłady. Szarzy Prorocy zostali uderzeni przez wizje nadchodzącej przyszłości, a mroczne omeny spowiły ich słabe i kruche umysły. Obawiając się nadchodzącej katastrofy, Rada Trzynastu zebrała się w pośpiechu w salach Skavenblight. Wykorzystując każdy dostępny im atut, zjednoczona Rada szukała wskazówek co do intencji Nagasza. Ku ich przerażeniu, daleko na południe, znaleźli swoją odpowiedź płynącą jak zakurzona rzeka kości. Ogromna horda, prawdopodobnie największa armia w historii, z milionami niespokojnych dusz zamkniętych w nieumarłych wojownikach, idących z rykiem rogów wojennych, by tym samym odpowiedzieć na wezwanie z Nagashizzar.
Była to najpotężniejsza armia, jaką świat kiedykolwiek widział, a coraz więcej nieumarłych powstawało na całym świecie, by dołączyć do rosnących legionów. Przed taką armią żaden wróg w znanym świecie nie byłby w stanie stanąć, nawet liczne hordy szczuroludzi. Przerażenie ogarnęło Radę, gdyż władcy Skavenów wiedzieli, że Pod-Imperium jako pierwsze będzie oblegane przez tą ogromną siłę. Ich sieć szpiegów, obserwatorów i wartowników przekazywała informacje, że w Nagashizzarze wszyscy milczą, gdyż Wielki Nekromanta został wpędzony w trans po przeprowadzeniu wielkiego rytuału. Cała Rada zdała sobie sprawę, że Nagasz musi zostać zniszczony, w przeciwnym razie Nekromanta będzie królował na świecie na zawsze jako Władca Umarłych. Ale żaden z członków Rady nie wiedział, jak unicestwić tak potężną istotę jak Nagash, spierając się długo o to, jaki będzie ich następny krok w tej grze o przetrwanie. Żaden Skaven w całym Pod-Imperium nie miał odwagi ani umiejętności, by stawić czoła takiemu wrogowi, więc Rada musiała poszukać innego, bardziej chętnego kandydata do tego zadania.
Zbawienie Rady, a w rzeczywistości całego znanego świata, leżało głęboko w lochach samego Nagashizzar. Ludzki król, władca dawno utraconego królestwa, leżał złamany, ale jego wola wciąż była silna i płonęła ogniem zemsty. Rada działała szybko, wiedząc, że człowiek potrzebuje broni tak potężnej, że zapewniłaby ona śmierć nawet Władcy Umarłych. Nie miało znaczenia, czy król ma umrzeć po zakończeniu zadania, bo on sam wiedział, że jego własne życie zanika, i że tylko on jest w stanie zapewnić, że świat nie doświadczy takiego samego losu jak jego lud. Wszyscy członkowie Rady zgodzili się co do szczegółów planu. I tak rozpoczęli tworzenie przerażającej broni. Z wielką pilnością Rada wykuła ostrze z najczystszych kamieni spaczenia, jakie kiedykolwiek znaleziono w Kalekim Szczycie. Szarzy Prorocy wpletli potężne zaklęcia i klątwy zagłady w stopiony metal, Czarnoksiężnicy-Inżynierowie z Klanu Skyre wygrawerowali runy o tak śmiertelnej mocy, że przeczytanie ich oznaczałoby śmierć. Ostatecznym zwieńczeniem tej potężnej broni było urządzenie wbudowane w rękojeść, które pozwoliło Radzie obserwować i przekazywać swoją moc do ludzkiego króla.
Jeszcze zanim ostrze ostrza ostygło, zostało zamknięte w dużej, ołowianej trumnie i najszybciej jak się to dało wysłane w kierunku Kalekiego Szczytu, aby zatrzymać Nagasza, zanim będzie za późno. Używając tajnych tuneli aby uzyskać dostęp do Nagashizzar, samotnie zakapturzony Skaven wkradł się do lochu. Po cichu uwolnił króla i otworzył ołowianą trumnę, zanim uciekł w ciemność. Król chwycił miecz i prowadzony nieświętą mocą udał się do sali tronowej. Gdy tylko wszedł do sali ujrzał Nagasza siedzącego samotnie na swoim tronie, w najdogodniejszym momencie do uderzenia. Gdy tylko godziny mijały do przybycia nieumarłych legionów, a kurz spod ich stóp był już widoczny na horyzoncie, ludzki król wiedział, że musi to wszystko zakończyć już teraz. Zbliżył się do nekromanty, a jego plecy przeszył dreszcz, gdy spoglądał na wzniosłą postacią Nagasha. Wspomagany przez umysłowe przynaglenie Rady w końcu uderzył. W ostatniej chwili Nekromanta podniósł swą pazurzastą dłoń, by odeprzeć cios. Jednak przeklęte ostrze było zbyt potężne, by mógł je odpędzić. Król przebił się mieczem przez zaklęcie Nagasza, przecinając nadgarstek nekromanty. W odwecie, Wielki Nekromanta wyrwał się ze swojego transu, by wyprowadzić śmiertelny cios w króla.
Rada zwijała się z bólu, ponieważ coraz więcej energii przeznaczała na ochronę swojego pionka przed krzywdą. Dwójka z nich dosłownie wybuchło, gdy poświęcili swą moc odbijając jeden z tytanicznych ciosów Wielkiego Nekromanty. To był epicki pojedynek między Królem Żywych i Panem Umarłych walczących o dominację nad śmiertelnym światem, a za tym wszystkim grupa szczuroludzi, maczających swoje łapy, byle tylko uratować swoje ogony. Ze swoją ostatnią uncją siły, król po raz kolejny zrobił krok do przodu, byle uderzyć w rozkładające się ciało Nekromanty. Oszalały z zemsty, zaszarżował na Nagasza z całą mocą, jaką jeszcze w nim pozostała, aż w końcu mordercze czary zaklęte w jego mieczu przechyliło szalę. Przeklęte ostrze przebiło się przez twarde, magicznie wzmocnione kości Nekromanty, rozbijając go na tysiąc kawałków. Wraz z jego śmiercią świat został ocalony od ponurego i cichego końca.
Rada widziała, jak ich czempion zatacza się. Król spoglądał na swoją niegdyś piękną krainę. Jego ziemia oraz ludzie nie byli już więcej istotami żywymi. Człowiek płakał na ten widok, rozpaczając i przygaszając łzami ogień zemsty w sercu. Król powrócił bez celu do królestwa, którym kiedyś rządził, a Przeklęte Ostrze zabierało mu coraz więcej życia oraz duszy, aż w końcu wpadł w rzekę Mortis. Tam zmarł, a ciała legendarnego bohatera już nigdy nie widziano.
Po klęsce Nagasza Skaveni szybko opanowali twierdzę, gdzie ocalali członkowie Rady osobiście nadzorowali całkowite zniszczenie jego szczątków. Szczuroludzie rzucali kości Nekromanty do tlącej się od spacznia kuźni, niszcząc go całkowicie. Nieznane reszcie świata, zagrożenie dla całego życia zostało zażegnane, a najpotężniejszy nekromanta, jakiego kiedykolwiek widział świat, został zabity przez zdradę Skavenów.
Rada Trzynastu nakazała Klanowi Rikek kontynuowanie prac górniczych w Kulawym Szczycie, podczas gdy Rada miała nadzorować ich pracę. Przywódca klanu, Watażka Graskk, został aspirującym członkiem Rady Trzynastu i szybko ustanowił sobie stałe miejsce w Izbie Rady. Klan zmiażdżył to, co pozostało z imperium Nagasza, w tym zniewolonych ludzi pod jego dawnym panowaniem. Wykorzystując zarówno Skavenów, jak i ludzkich niewolników wydobyto z Kulawego Szczytu nigdy wcześniej nie widziane ilości spacznia, który przetransportowano z powrotem do Skavenblight. Dzięki temu bogactwu Klan Rikek w naturalny sposób powiększył swoją władzę i natychmiast zmienił nazwę góry na "Forteca Rikek".

czwartek, 2 kwietnia 2020

Demon Chaosu - Strażnik Tajemnic



https://youtu.be/YE3WqZ5yF9A



Strażnik Tajemnic

"Lepiej wyłupać sobie oczy i walczyć jako ślepiec, aniżeli spoglądać na tak nikczemną i przeciwną naturze kreaturę."
— Kapelan Trakus z zakonu Białych Szram

Ta jednocześnie czarująca i odrażająca istota Osnowy to Strażnik Tajemnic, znany również jako "Wielki Kusiciel"lub "Ucztujący w bólu". Jest to hermafrodytyczny Większy Demon Slaanesha, Księcia Przyjemności.

Strażnicy Tajemnic, mogą się od siebie różnić, pod względem wyglądu, w większym stopniu niż Demoniczne sługi pozostałych Bogów. Jest to spowodowane kapryśnym usposobieniem i tendencją do zmiany nastroju ich Mistrza. Unikalna aparycja tych istot jest odzwierciedleniem artystycznej wizji oraz natchnienia, jakie towarzyszyło Księciu Rozkoszy w chwili tworzenia demona.

Niektóre z nich mają biseksualny wygląd i humanoidalne twarze udekorowane kolczykami i biżuterią. Inne z kolei cechuje bardziej zwierzęce kształty jak bydlęce głowy lub rozdwojone języki.

Każde z tych monstrów jest kilkukrotnie wyższe niż przeciętny człowiek. Ich głowy zdobią błyszczące oczy i wspaniałe rogi, a kiedy się poruszają, robią to z niebywałą gracją, uwodzącą serca zwykłych śmiertelników swymi kuszącymi ruchami.

Te Większe Demony stanowią kwintesencję domeny rozkoszy swego Pana, a sama ich obecność wystarcza, aby najdzielniejsi z wojowników padli na ziemię w konwulsjach spowodowanych cierpieniem i ekstazą. Ból jest jeno kolejnym odczuciem, które mogą podarować innym, lub radować się, gdy sami są nim obdarowywani, ponieważ każde z uczuć jest dla nich błogosławieństwem zesłanym przez Slaanesha.

Ci najpotężniejsi słudzy Mrocznego Księcia ucztują na uczuciach swoich wrogów takich jak nadzieja, rozpacz lub strach. Strażnicy Tajemnic to plugawe istoty, które deprawują nawet najszlachetniejsze ideały, przekształcając je w samolubne ambicje i dążenie do samozadowolenia. Celem ich istnienia jest niszczyć marzenia, a tworzyć koszmary. Na domiar złego, buzujące uczucia ich wrogów sprawiają jedynie, że te Większe Demony rosną w siłę.

Rola

Nie ma nic wstrętniejszego nad te uwodzicielskie Większe demony znane jako Strażnicy Tajemnic. Pełnią oni służbę, jako towarzysze i słudzy Księcia Rozkoszy Slaanesha, a także jako dowódcy jego armii, nazywanej Legionami Przepychu. Te makabryczne demony są przepełnione pięknem oraz otulone uwodzicielskim piżmem, a ich prawdziwa natura, skryta jest za ich nadludzkim urokiem. Swoje piękne atletyczne ciało ozdabiają klejnotami, w których zamknięte są dusze pokonanych Eldarów, a ich ostre jak brzytwa szpony pokryte są warstwą jaskrawego lakieru.

Strażnicy Tajemnic  uważani są za jedne z najinteligentniejszych istot Osnowy, których złotouste oratorstwo oraz taktowne, pełne finezji gesty stanowią groźną broń. Twierdzi się, że są najbardziej charyzmatycznymi spośród nieśmiertelnych bytów, a samo patrzenie na nich, jest jednoznaczne z odrzuceniem wolnej woli i podporządkowanie się ich zachciankom.

Większe Demony Slaanesha potrafią dojrzeć najgłębiej skrywane pragnienia w sercach śmiertelników i wykorzystać je przeciwko swoim nim. Kuszą ich obietnicami spełnienia najbardziej wstydliwych żądz, wobec których ich ofiary nie mogą pozostać obojętne. Ci, którzy wystąpią przeciwko Strażnikowi Tajemnic, zostają przytłoczeni przez uczucie własnego wstydu oraz demoniczną aurę żądzy i deprawacji wszystkiego, co dobre i szlachetne. Zdolność oddziaływania na psychikę swoich wrogów jest jednak jedynie dodatkiem. Przede wszystkim Strażnicy Tajemnic są pełnymi wdzięku zabójcami, którzy czerpią niebywałą przyjemność z przemocy i zadawania bólu swoim wrogom.

Dla Demonów Księcia Rozkoszy granica między bólem a przyjemnością jest do tego stopnia zatarta, że przeważnie rozumieją je jako jedno i to samo uczucie. Jednak Slaanesh wysyła swoje najpotężniejsze sługi tylko wtedy kiedy wszystkie inne metody zawiodą. Przemoc jest tylko niewielką częścią jego domeny i woli on załatwiać sprawy mamiąc i uwodząc swoje cele. Niemniej, jednak kiedy jedyną opcją jest rozwiązanie siłowe, Strażnicy Tajemnic użyją brutalnej mocy aż w nadmiarze.

Strażnicy Tajemnic czerpią nieludzką rozkosz z wszelkich aktów sadystycznej przemocy, tortur i zabijania ze szczególnym okrucieństwem. Bolesna śmierć w walce jest dla nich kolejną formą doznawania przyjemności. Na polu bitwy rozkoszują się wszelkimi drobnostkami jak zapach krwi i eksplozje wywołującymi wśród śmiertelników silne emocje, wprawiającymi Większe Demony w stan ekstazy.

Ich szponiaste ręce są zdolne zarówno do pieszczotliwego dotyku, jak i zadawania silnych i okrutnych ciosów, którymi rozszarpują przeciwników, a ich ciała i wnętrzności rozrzucają po polu bitwy w artystyczne wzory i estetyczne mozaiki. Wszelkie błagania o litość i desperackie okrzyki to przepiękna muzyka dla ich uszu, brzmiąca niczym aria wychwalająca samego Slaanesha. Jest tyle sposobów, by zamordować śmiertelne istoty, a Strażnicy Tajemnic pragną wypróbować je wszystkie.

Rzadko można spotkać Strażników Tajemnic na polu walki, gdyż wolą oni służyć swemu Panu lub wypróbowywać nowe sposoby doznawania przyjemności, lecz gdy już się jakiegoś spotka, to otoczony jest on przez hordy Demonetek łaszących się do swego przywódcy. Tańczą wokół niego i pełne gracji wirują po polu bitwy, zabijając ludzi i śpiewając pochwalne pieśni swemu Mistrzowi.

Pomniejsze demony Slaanesha wstrzymują się przed zabijaniem potężniejszych wrogów, wyładowując swoją żądzę mordu na słabszych jednostkach nieprzyjaciela, a to, co im robią, jest jedynie przedsmakiem tego, co czeka pozostałych, gdy na pole bitwy przybędą Strażnicy Tajemnic. Silniejsi przeciwnicy są przez nie zwodzeni i wyśmiewani. Demonetki odwracają ich uwagę szyderczymi obelgami, grając na czas, a wrogowie nie zauważają, nawet kiedy otoczeni zostają ciałami swoich poległych towarzyszy. Wtedy do akcji wkraczają Większe demony i rozpoczyna się prawdziwa zabawa.

Poza byciem wyśmienitymi Wojownikami, Strażnicy tajemnic są także mistrzami sztuk tajemnych. Krążą plotki, że te większe Demony słyszą wszystko, co zostało powiedziane w dowolnym miejscu i czasie. Właśnie dla tego nazywa się ich "Strażnikami Tajemnic".

Znani są także z wymiany tych tajnych informacji na wszelakie benefity . Korzystając ze zdobytych tajemnic, szantażują, omamiają lub przekupują oni słabych śmiertelników, aby ci dokonywali niecnych i zdradzieckich czynów, które ostatecznie sprowadzą ich spaczone dusze na stronę sił Chaosu.

Strażnicy tajemnic potrafią przejrzeć myśli i zmysły swoich wrogów, przełamując ich psioniczne osłony. Zsyłają na nich fałszywe wizje sukcesu, które podsycają ich pragnienia i zwiększają ich ego. Dla większych demonów nie ma nic lepszego niż korupcja czystej i szlachetnej duszy i przeciągnięciu jej na swoją stronę, wzmacniając przy tym domenę swego Pana, Księcia Przyjemności Slaanesha.

Mimo iż Większe Demony Slaanesha czerpią niebywałą przyjemność, unicestwiając wszelkie sługi Khorna, który ze wszystkich demonicznych bogów jest arcywrogiem Księcia Rozkoszy, to nic nie może się równać ze zniszczeniem duchów śmiertelnych Eldarów. Głęboko w sercach Aeldari zakorzeniony jest strach, który powstał wraz z narodzinami Slaanesha. Strażnicy Tajemnic ponad wszystko pragną posmakować ich przerażonych dusz i będą na nie zaciekle polować, prześladując rasę Eldarów, aż po kres ich dni.

Znani Strażnicy Tajemnic

●     Amnaich Złoty - Amnaich Złoty był niezwykle potężnym Strażnikiem Tajemnic, który przejął kontrolę nad Pasem Golwyna, zwodząc ludność, aby czciła go jako boga. Ostatecznie jego plany zostały pokrzyżowane przez siły Imperium Ludzkości, a on wraz z praktycznie każdym wyznawcą jego fałszywego kultu został unicestwiony i wymazany z kart historii.
●     Łamacz Serc (Ail'Slath'Sleresh) - Łamacz serc odgrywał kluczową rolę w upadku Eldarskiego Światostatku Kher-Ys. Przyjął on postać młodego mężczyzny rasy Aeldari i uwiódł niewinną dziewczynę. Przy jej pomocy przedostał się przez nieprzekraczalne bariery Kher-Ys i otworzył przejście dla Demonów Slaanesha. Następnie poprowadził je w ataku przeciwko Eldarom, zdobywając wiele dusz Aeldari ku uciesze Mrocznego Księcia, który już od dłuższego czasu ich pożądał.
●     K'alith Lubieżny - K'alith był Strażnikiem Tajemnic, którego kręgosłup został użyty jako materiał do stworzenia potwornego Ostrza Złamany Pacierz (Spineshard), cennego piekielnego artefaktu, posiadanego przez Zdradzieckich Astartes z Czarnego Legionu. Miecz ten emanuje lubieżna aurą agonii przeszłych ofiar tego Demona.
●     Kanathara - Kanathara jest Potężnym Strażnikiem Tajemnic, którego kopyta trzęsą ziemią, kiedy stąpa, a jego głos porusza nieboskłonem. Wiadomo, że jest powiązany z Demonicznym Prymarchą Fulgrimem z Legionu Kosmicznych Marines Chaosu Dzieci Imperatora, dla którego czasami pracuje jako posłaniec.
●     Kruult - Kruult Nazywany czasami „bladą śmiercią”, był Strażnikiem Tajemnic, który przewodził Legionowi Slitherine, jednym z demonicznych Legionów Przepychu, które brały udział w oblężeniu Świata-Twierdzy Cadia podczas trzynastej Czarnej Krucjaty w 999.M41.
●     Kyriss Perwersyjny - Kyriss, był Strażnikiem Tajemnic biorący czynny udział w Herezji Horusa, służąc jako jeden z dwóch Demonicznych Generałów, którzy pomagali przeprowadzić Kampanię Signus. Próbował on zwabić Zakon Krwawych Aniołów w pułapkę i przeciągnąć je na stronę Niszczycielskich Mocy, lecz został pokonany, a jego postać fizyczna została unicestwiona przez samego Prymarchę Sanguiniusa.
●     Lesh'Jae'Thi'Hah - Lesh'Jae'Thi'Hah był Strażnikiem Tajemnic i jednym z członków demonicznej koterii Quadrifold Abominatum. Należące do niej demony uczestniczyły w bitwie przeciwko Flocie-roju Lewiatan podczas Trzeciej Wojny Tyranidzkiej w 954.998.M41 znanej jako Upadek Zrębu Cienia. W ostateczności zostali oni pokonani przez przytłaczające siły wojsk Tyranidów.
●     Manushya-Rakshasi - Manushya-Rakshasi był kolejnym Strażnikiem Tajemnic, który był aktywny podczas Herezji Horusa. Wraz z Lordem Dowódcą Dzieci Imperatora Eidolonem poprowadził demony Slaanesha w bitwie o układzie Catullus. W trakcie bitwy został zabity przez Jaghatai Khana, Prymarchę Legionu Białych Szram.
●     Mnay'salath - Ten Strażnik Tajemnic jest odpowiedzialny za demoniczną inwazję na Imperialny Świat Sandava II.
●     Królowa Cierpienia - To Strażnik Tajemnic, który wraz z dwoma innymi Większymi Demonami walczył z Ynnari podczas ich misji poszukiwawczej jednego z Mieczy Koronnych Vilith-zhar, zwanego także Mieczem Dusz. Miało to miejsce na Świecie Macierzystym Eldarów Belial IV znajdującym się w samym sercu Oka Terroru.
●     N'Kari - N'Kari jest jednym z potężniejszych Strażników Tajemnic, który wielokrotnie atakował przestrzeń rzeczywistą w kluczowych momentach historii, poszerzając przy tym wpływ domeny Slaanesha.
●     N'Kisha - Wśród bezkresnego mroku Noctis Aeterna Światostatek Iyanden, pierwszy raz od czasów narodzin Slaanesha zostaje zaatakowany przez Siły Chaosu. Chcąc powtórzyć zwycięstwo w bitwie o Światostatek Biel-Tan, słudzy Większego Demona N'Kisha wykorzystują rujnujące moce Osnowy, do przełamania obrony Iyanden. Udaje im się to, lecz ostatecznie Legiony Przepychu wraz z dowodzącym nimi Strażnikiem Tajemnic, zostają odparte dzięki posiłkom przybyłym z Pajęczego Traktu, należącym do przedstawicieli każdego większego Światostatku, Ynnari, Harlekinów, a nawet Drukhari.
●     Rhug'guari'ihlulan
●     Shalaxi Zmora Piekieł - Jest on Strażnikiem Tajemnic, stworzonym przez Slaanesha w jednym tylko celu. Ma on służyć, jako żywa broń do walki przeciwko jego najbardziej znienawidzonemu wrogowi spośród Mrocznej Czwórki i największemu rywalowi w Wielkiej Grze, Krwawemu Bogu Khornowi. Shalaxi szczególnie upodobał sobie Krwiopijce, jako główne ofiary swoich polowań. Unicestwił on niezliczone rzesze Większych Demonów Krwawego Boga, a niektórzy mówią, że udało mu się nawet pokonać samego Skarbranda.
●     Sl'eth'kryphyr - Większy Demon Slannesha, który został przyzwany przez Psioników Excruciasa Nieskazitelnego, Lorda Chaosu Zdradzieckiego Legionu Astartes Dzieci Imperatora. Miał on za zadanie doprowadzić do rozpadu, a ostatecznie do całkowitego zniszczenia konfederacji imperialnych układów gwiezdnych, którym jakimś cudem udało się zachować jedność polityczną mimo otwarcia Wielkiej Szczeliny. Strażnikowi Tajemnic nie udało się wykonać tego zadania. został pokonany w pojedynku przez Świętą Celestynę podczas walki o stolicę świata roju Tsadrekha.
●     Sssair Lśniący - Był on Strażnikiem Tajemnic, dowodzącym niesławną bandą demonów znaną jako Murdeval. W wyniku działań i oszustw, Demonicznego Księcia Tzeentha, Corflicha Nienawistnego, stracił on swoją pozycję i został uwięziony głęboko w lochach Twierdzy Niemożliwości znajdującej się w Wymiarze Chaosu.
●     Ses'tesh
●     Wężowy Sidroh - Sidroh był potężnym strażnikiem Tajemnic, który dowodził dekadencką Armią Slaanesha złożoną z sześciu Legionów Przepychu podczas Trzynastej Czarnej Krucjaty. Brał on czynny udział w walkach podczas oblężenia świata Cadii w 99.M41.
●     Yria Uwodziciel
●     Zarakynel

Uzbrojenie

●     Miażdżące Kleszcze
●     Złodziej Zmysłów (Ostrze)


20% rabatu na ręcznie robioną biżuterię z kodem CZYTAWOJTEK

  20% rabatu na ręcznie robioną biżuterię z kodem CZYTAWOJTEK klikasz w link i 20% jest twoje :) Ty cieszysz się super cacuszkami i dodatkow...