sobota, 22 lutego 2020

Warhammer Fantasy - Krasnoludy cz16


https://www.youtube.com/watch?v=zBcLkUjTtXk



VIII.   Karak Azgaraz
            Populacja: 25,000

            W Górach Szarych istnieje wiele krasnoludzkich Twierdz, choć żadna z nich nie jest tak bogata ani tak wspaniała jak ocalałe Karaki z Gór Krańca Świata na daleki wschód od tego miejsca. Krasnoludy z tego regionu przez resztę mieszkańców Karaz Ankor nazywane są Szarymi Krasnoludami, co nie tylko nawiązuje do miejsca, w którym żyją, ale i do ich ponurej aparycji oraz do ich surowych, kamiennych Twierdz.
            Karak Azgaraz jest właśnie jednym z takich miejsc - ta Twierdza jest zagnieżdżona pośród kamiennych szczytów na południowy wschód od Übersreiku. Stała tam od czasów powstania Imperium i aż do kilku ostatnich wieków ziemie wokół niej były pełne ukrytego pod jej powierzchnią bogactwa - głównie złota i srebra. Dziś żyły tych drogocennych kruszców są na wyczerpaniu, przez co Twierdza musi polegać na handlu z Imperium, by w ogóle przetrwać. Skarby Karak Azgaraz w oczach Krasnoludów są dość obfite, jednak dla ludzi to samo bogactwo wydaje się być legendarne. Dzięki temu, Twierdza może liczyć na stałą obecność ludzkich kupców na jej górskich szlakach handlowych.
            Nowy król Karak Azgaraz, Thuringar Rębacz Orków, zdaje sobie jednak sprawę, że jego Królestwo musi skupić się na odnalezieniu nowych żył złota i srebra, by mogło liczyć na ekonomiczne przetrwanie. Zadanie to nie będzie jednak łatwe - ziemie przynależne do Karaku znajdują się na łasce groźnych plemion Zielonoskórych od wielu lat. Ci starożytni wrogowie Krasnoludów palą każdą osadę i teren budowy nowych kopalń za murami Twierdzy. W tym samym czasie, Szczuroludzie i Nocne Gobliny przeczesują labirynty pod Karak Azgaraz, zagrażając jego zniszczeniu od strony podziemi. Thuringar wydał swoim licznym wrogom wojnę, chcąc pomścić urazy przeszłości i spacyfikować cały region.
            Okupione wielkimi stratami kontrataki Króla w starciu z jego wrogami zaskarbiły jego Karakowi reputację domu odważnych i śmiałych Krasnoludów i to pomimo marudzenia ze strony Długobrodych, którym z zasady nie podoba się pochopność podejmowanych myśli i decyzji. Jednak pomimo niezadowolonych głosów starszych, nowy król cieszy się z faktu nazywania jego domu “Twierdzą Nieustraszonych Toporów”.

Utracone Karaki

  1. Karak Ungor
           
            Góra Czerwonego Oka, formalnie znana jako Karak Ungor, lub Pogrzebana Twierdza, jest wielkim miastem fortecznym Nocnych Goblinów z Plemienia Czerwonego Oka. Twierdza została zdobyta przez Zielonoskórych na początku Wojen z Goblinami. W czasach świetności Krasnoludów, w okresie Złotej Ery, Karak Ungor posiadało jedne z najgłębszych i najbogatszych kopalń w całym Karaz Ankor. Gdy depozyty minerałów zostały jednak całkowicie oczyszczone, Krasnoludy zwyczajnie opuściły tunele pod Twierdzą, kompletnie nie spodziewając się przykrych konsekwencji tego czynu. W tamtych czasach, Wojna o Zemstę zbliżała się ku końcowi, a Elfy były już wówczas zmartwieniem przeszłości, Zielonoskórzy trzymali się głównie swoich Mrocznych Ziem, a o Skavenach nikt jeszcze nie słyszał. Jedynym zagrożeniem były wówczas Trolle, które niekiedy zbłądziły w czasie wędrówki podziemnymi tunelami i przez przypadek dostawały się na terytorium Krasnoludów.
            Wkrótce po ostatecznym zwycięstwie nad Elfami w czasach ostatnich dni wojny, Górami Krańca Świata wstrząsnęły wielkie trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów. Szczeliny otwierające prawdziwą głębie świata pojawiały się w wielu miejscach podziemnych tuneli Karak Ungor i to przez nie pod miastem pojawiły się Nocne Gobliny z Plemienia Czerwonego Oka. Król Morek Kamienny Młot i armia z Karak Ungor wciąż byli zajęci na zachodzie, gdy to wszystko się wydarzyło i nie mogli zrobić nic, by powstrzymać Nocne Gobliny przed podbiciem wszystkiego, co stało na ich drodze. Po ich powrocie w rodzinne strony, nie czekało na nich Karak Ungor, jakie znali - ich dom upadł i został przejęty. Choć armia Króla Moreka próbowała zdobyć bramy dokładnie pięćdziesiąt razy, jego wojownicy zostali zdradzeni przez umocnienia zbudowane ich własnymi rękami. W rozpaczy, lud Króla Moreka uszedł do Karak Kadrin i Zhufbaru, mając nadzieję, że pewnego dnia wyrwie znienawidzonym wrogom swoją upadłą Twierdzę.
            Karak Ungor zostało przemianowane na Górę Czerwonego Oka. Od tamtej pory minęło niemal pięćset lat, nim Krasnoludy podjęły kolejną próbę odbicia Twierdzy. Król Skorri Morgrimson poprowadził na jej mury szturm, w historii nazywany Bitwą Tysiąca Nieszczęść, w której Krasnoludy z sukcesem zdobyły południową dolinę góry i bramy Twierdzy, jednak nie były w stanie wedrzeć się do samej cytadeli. Po odniesieniu wielkich strat, armia Króla Skorriego została zmuszona do wycofania się do Karaz-a-Karak w wielkim żalu. Skorri przekazał koronę swojemu młodszemu kuzynowi, Rogniemu Kamiennemu Młotowi i złożył Przysięgę Zabójcy, a w krótkim czasie od tych wydarzeń - zmarł w walce.
            Obecnym Księciem Karak Ungor jest Ulther Kamienny Młot, który odziedziczył tron po swoim ojcu, Królu Ulfarze, jako głowa Klanu Durazgrund. Przyrzekł nie przyjmować tytułu Króla do czasu, gdy Karak Ungor zostanie odbite. Od tamtej pory, Książe założył elitarną formację Krasnoludów, znaną jako Kompania Smoka. Siedzibą Komapanii jest Karaz-a-Karak, gdzie Krasnoludy pod sztandarem Księcia mają większą szansę na udaną rekrutację. Kompania Smoka przysięgła odbić Karak Ungor, a ich kontyngenty regularnie plądrują północny region Gór Krańca Świata, gromadząc skarby wyrwane z rąk Zielonoskórych, które mają umożliwić im wypełnienie ich misji.

  1. Karak Varn

Karak Varn (z khazalidzkiego dosłownie “Twierdza nad jeziorem otoczona górami”), lub jak niekiedy się ją nazywa - Cragmere -  była niegdyś kwitnącą Twierdzą Krasnoludów. Dziś jest ruiną oddaną na rzecz Skavenów i innych wrogów Krasnoludów. Jest to jedna z dwóch Twierdz Krasnoludów, z której rozpościera się widok na Jezioro Czarnej Wody, położone u styku Gór Czarnych i Gór Krańca Świata.
            Natura krateru Czarnej Wody sprawiła, iż jest to idealna lokalizacja na wydobycie przez Krasnoludy gromrilu - gwiezdnego żelaza. Podobnie jak w przypadku Karak Ungor, to krasnoludzkie kopalnie stały się przyczyną upadku Twierdzy: otóż Krasnoludy kopały w tym regionie z niesamowitą werwą i bez umiaru. Gdy pewnego dnia krasnoludzki górnik uderzył swoim kilofem o jeden raz za dużo, okazało się, że przekopał się on do podziemnych wód jeziora. Sprawiło to, że cała podstawa Twierdzy stała się niestabilna. Gdy w tej części gór doszło do trzęsienia ziemi, które generalnie są rzeczą powszechną w tej części świata, Czarna Woda zalała tunele, galerie i kopalnie, zabijając przy tym tysiące Krasnoludów i tony ich drogocennego skarbu.
            Przez długie lata od dnia jego powstania, Karak Varn było ofiarą zazdrosnych spojrzeń ze strony Skavenów i to z podobnych powodów, które w ogóle sprowadziły w to miejsce Krasnoludy. Podczas gdy Krasnoludom chodziło głównie o gromril, Skaveni pragnęli kamienia osnowy, którego pokłady Skaveni odkryli w tym samym miejscu, co Krasnoludy swój własny kruszec. Siły Szczuroludzi w połączeniu z ich sojusznikami, Goblinami, przepędziły ostatnie Krasnoludy z ich zrujnowanej Twierdzy w czasie, gdy te starały się naprawić uszkodzenia. Spaczenie rozsiewane przez kamień osnowy przelało się przez miasto i od tamtej pory żaden Krasnolud nie chciał już tam żyć z własnej woli, nawet w obliczu faktu, że spaczenie przegnało również istoty czające się w mrocznych miejscach ich osady. Twierdza została opuszczona i pozostawiona żywym koszmarom, które od tamtej pory nawiedzały ulice Karaku.
            Krasnoludy zrzekły się przeklętej fortecy, jednak nie zapomniały o drogocennym gromrilu w jej kopalniach - nawet w obecnych czasach zdarza się, że pod mury Twierdzy dociera ekspedycja wyjątkowo odważnych Krasnoludów, gotowych stanąć twarzą w twarz z istotami mroku mieszkającymi pod Karak Varn w poszukiwaniu pozostałości Gromrilu, który zapewne wciąż jest możliwy do odnalezienia w głębszych korytarzach. Inżynierowie Krasnoludów skonstruowali wiele sprytnych urządzeń, dzięki którym Dawi są w stanie sprawdzić podziemne głębiny, nawet te znajdujące się pod wodą, gdzie można znaleźć największe i jak do tej pory nienaruszone skarby. Jest to jednak niebezpieczna misja - Skaveni wciąż kryją się w Karak Varn, podobnie jak jeszcze groźniejsze istoty.

  1. Ekrund

            Ekrund, obecnie znane jako Góra Krwawego Rogu, jest upadłą Twierdzą Krasnoludów. W -1498 r. IK, Złe Ziemie zostały zdobyte przez Zielonoskórych. Ekrund padło ofiarą Orków po wielu miesiącach intensywnych walk przeciwko wielokrotnie mniejszemu garnizonowi Krasnoludów. Od tamtej pory, Ekrund pozostaje w rękach Zielonoskórych.
            Kopalnie Ekrundu w Górach Smoczego Grzbietu, położonych na południowo-wschodnim wybrzeżu Czarnej Zatoki, były najbogatszym miejscem na zewnątrz Gór Krańca Świata. Jego żyły i złoża kamieni szlachetnych rywalizowały z ich największymi depozytami w całym Karaz Ankor. Wiele z klanów Ekrundu było niezwykle bogatymi rodami - nawet zdaniem samych Krasnoludów. Niektórzy członkowie najważniejszych rodów tej Twierdzy byli nawet wpływowymi członkami Rady Wysokiego Króla.
            W czasie Wojny o Zemstę, armie Ekrundu dołączyły do armii z Barak Varr i Karak Azgal i walczyły z Elfami w ziemi, którą w przyszłości ludzie nazwali Tileą, niszcząc kilka elfich kolonii i posterunków handlowych, włączając w nie te, które obecnie są znanymi ludzkimi miastami - Luccini i Tobaro.
            Krasnoludy z Ekrundu zaczęły umacniać swoje fortyfikacje już w momencie pierwszych ataków Orków i Goblinów, jednak ich praca nie została ukończona na czas, gdy wielka armia Zielonoskórych wymaszerowała ze Złych Ziem. Otoczone Krasnoludy zgromadziły przy sobie wszystko to, co byli w stanie nieść podczas marszu, po czym przebiły się przez otaczającą ich armię w niemal samobójczym ataku. Wiele tysięcy Krasnoludów zginęło tamtego dnia, jednak ci, którym udało się dotrzeć do brzegów Czarnej Zatoki zostali ewakuowani przez swoich kuzynów z Barak Varr. Zwycięzcy Orkowie wdarli się do kopalń Twierdzy, gdzie odnaleźli tamtejszy browar - po czym zaprzestali pokrzykiwań o przygotowanie pogoni, mającej zgładzić uciekinierów.
            Kilka ocalałych Krasnoludów, pochodzących z mniejszych kopalni Gór Smoczego Grzbietu udało się na wschód, do Karaz-a-Karak, oraz do innych ocalałych Twierdz królestwa Karaz Ankor, po drodze nieustannie cierpiąc z powodu niekończących się ataków Zielonoskórych. Większość z ocalałych wolała jednak przekroczyć Czarną Zatokę, po czym udali się do Krypt, gdzie zbudowali nowe kopalnie i Twierdze.

  1. Góra Gunbad

            Choć to Ekrund mógł posiadać najbogatsze kopalnie poza Górami Krańca Świata, to w Gunbad znajdowało się największe bogactwo świata - tylko największe krasnoludzkie fortece w Karaz Ankor były w stanie wyprodukować go jeszcze więcej. Twierdza zlokalizowana na wschodnich zboczach Gór Krańca Świata była i wciąż jest jedynym źródłem Bryndurazu (“świecącego kamienia” w khazalidzkim), niebieskiego klejnotu, który jest niezwykle ceniony przez krasnoludzkich jubilerów. Złoto z tego regionu było na tyle istotne w kwestii utrzymania krasnoludzkiej armii w czasach Wojny o Zemstę, że sama Twierdza przez cały okres trwania konfliktu nie została zobligowana do zaopatrywania Karaz Ankor we własną armię. Krasnoludy nie zdawały sobie jednak wówczas sprawy, że ich największy wróg nadejdzie nie od zachodu, a od wschodu.
            Wraz z długim powrotem rdzenia krasnoludzkiej armii z ich zwycięskiej kampanii przeciwko Elfom, katastrofa padła wpierw na Góry Krańca Świata. Trzęsienia ziemi uderzyły w górskie przejścia, izolując na pewien czas Twierdze i kopalnie. Następnemu zagrożeniu - Orkom - Krasnoludy z Gunbadu stawiły dzielny opór, ale ich porażka była nieunikniona.
            Ponad dwieście lat temu, Krasnoludy powróciły do Gunbadu w wielkich liczbach. Prowadzone przez Logazora Bystry-Topór, zdołały odbić Gunbadzkie kopalnie, jednak to zwycięstwo sprawiło, że Gunbad stało się wyspą na morzu rojącym się od Orków i Goblinów. Twierdza raz jeszcze stała się kuszącym i cennym celem do zdobycia dla Zielonoskórych. Kwestią czasu było porzucenie przez Krasnoludy ich dawnego dominium raz jeszcze. Po tej porażce, Krasnoludy nie miały już dość sił, by raz jeszcze podjąć się próby odbicia kopalń na wschód od Gór Krańca Świata.

  1. Góra Srebrnej Włóczni

            Góra Srebrnej Włóczni, z khazalidzkiego znana jako Karag Agilwutraz, a obecnie nazywana Górą Ponurego Kła, była niegdyś miejscem o najbogatszych w całym Górskim Królestwie kopalniach i najdalej wysuniętym na wschód posterunkiem państwa Krasnoludów.
            Swoim bogactwem Karag Agilwutraz ustępowało jedynie samemu Gunbadowi. Podobnie jak w przypadku wyżej wymienionej Twierdzy, w czasach Wojny o Zemstę, Karag Agilwutraz było zwolnione z obowiązku wystawiania armii do walki z uwagi na wielkie kontrybucje tamtejszego złota, spływającego do skarbca Wysokiego Króla w Karaz-a-Karak.
            W czasie wstępnej inwazji Zielonoskórych, Góra Srebrnej Włóczni została przez nich ominięta na rzecz większych kopalni na północy. Krasnoludy przygotowały swoje linie obrony i skonstruowały serię wież strażniczych w całej okolicy, które miały ostrzec Twierdzę przed spodziewanym atakiem ze strony Orków i Goblinów. Strażnicy na wieżach nie musieli czekać długo.
            W czasie Wojen o Srebrną Drogę, toczonych o kontrolę nad wschodnią częścią Gór Krańca Świata, Góra Srebrnej Włóczni została zaatakowana w wielkich liczbach. Pomimo znacznych strat w hordzie Zielonoskórych, ich druga inwazja zmiotła armię Króla Gunna w -1367 r. IK. Choć niechętnie, ocalałe Krasnoludy uciekły do Karaz-a-Karak podróżując Srebrną Drogą, podczas gdy najeźdźcy zajęli miasto i przemianowali je na Górę Ponurego Kła, oddając tym samym cześć ich Hersztowi, Urkowi Ponuremu Kłu, który poprowadził śmiały atak. Góra Ponurego Kła pozostała w rękach Zielonoskórych aż do dnia dzisiejszego, jednak ostatnimi czasy Orkowie odnaleźli pod miastem gniazdo Skavenów.

Warhammer Fantasy - Krasnoludy cz15


https://www.youtube.com/watch?v=PcuwiPddhFE


Słynne Twierdze Krasnoludów

VI.      Karak Izor
            Populacja: 20,000

            Karak Izor, lub “Góra Miedzi”, jak Twierdzę nazywają ludzie, jest uważane za największe i najważniejsze Królestwo Krasnoludów na południu Starego Świata za sprawą faktu, iż Twierdzę zbudowano na oblodzonej, zawierającej wielkie pokłady miedzi i związanych z nią minerałów górze. Góra, na której stoi Karak Izor jest częścią łańcucha górskiego, znanego jako Krypty. Krypty mogą poszczycić się głębokimi, poprzecinanymi lodem dolinami, lodowcami i wysokimi szczytami. Miejsce to krzyżuje się z Górami Czarnymi i Górami Szarymi. Tutejsze doliny i przepaści są tak trudne do zdobycia, że niewiele złych istot nęka Krasnoludy tego wysoko położonego terenu. Samo Karak Izor zostało generalnie pozostawione samemu sobie, dzięki czemu Krasnoludy z tego królestwa mogły w spokoju zasiedlić i skolonizować otaczające ich Twierdzę góry i doliny. Można tu znaleźć bogate pokłady żelaza, miedzi, cyny i innych metali, a w konsekwencji znajdują się tu jedne z największych i najgłębszych kopalni poza Górami Krańca Świata. Niektórzy wyjątkowo śmiali Królowie skolonizowali nawet górskie lodowce z otaczających Karak Izor gór, wykuwając swoje miasta w lodzie. Te góry stały się rajem dla wielu z tych Klanów, które przybyły w ten region po upadku ich własnych Twierdz na wschodzie. Dotyczy to również wielu Krasnoludów z Klanu Smoczego Grzbietu. Nowe Klany osiedlały się w dolinach i zakładały swoje “królestwa na wygnaniu”, które były w dużej mierze niezależne od Karak Izor. Te “królestwa z dolin” oferowały im odosobnienie od zewnętrznego świata i miejsce do odbudowy, odpoczynku, pracy, rozpamiętywania przeszłości i czynienia przygotowań pod swój ostateczny powrót.

VII.     Barak Varr
            Populacja: 50,000
           
            Twierdza Barak Varr jest mała w porównaniu do osad, które swoimi najniższymi poziomami sięgają korzeni Gór Krańca świata, jednak Krasnoludy z Twierdzy cieszą się relatywnie kosmopolitańskim stylem życia i są mniej ponure i introwertyczne niż inne Krasnoludy. Nie tylko jest to jedna z niewielu Twierdz, które pozostały otwarte dla kupców z innych narodów - Krasnoludy z Barak Varr są wręcz znane ze swojej gościnności. Mówi się, że śniadanie serwowane przez Krasnoludy z Barak Varr jest dość obfite, by nakarmić nawet najokrąglejsze Niziołki.
            Krasnoludy zazwyczaj bardzo nie lubią wody - ale i w tej kwestii mieszkańcy Barak Varr okazują się być inni i wielu z nich na przestrzeni całej historii miasta zostało żeglarzami. Mimo to, nawet mieszkańcy tej Twierdzy nie widzą uroku w postawieniu stopy na przypominających łupiny orzechów, drewnianych łajbach Elfów i ludzi. Zamiast tego, pokładają wiarę w wielkich, żelaznych okrętach, napędzanych wiosłami i silnikami parowymi, umieszczonymi w potężnie opancerzonym kadłubie tych maszyn. Ich sekret jest zazdrośnie strzeżony przez Gildię Inżynierów Morskich.
            Gdy kupcy z całego świata, od Arabii po Lustrię, gromadzą się w Barak Varr, wiedzą, że mogą liczyć na legendarną gościnność tamtejszych Krasnoludów, by odzyskać siły po podróży. W samej Twierdzy zbudowano wiele wysoko cenionych placówek oferujących odpoczynek tak zróżnicowany i imponujący, jak w każdym innym większym mieście Starego Świata. Barak Varr jest głównym centrum handlowym regionu, gdzie dochodzi do wymiany między kupcami z wielu stron. Dobrze odzwierciedla to teren przeznaczony na targowisko, gdzie gość w Barak Varr może kupić dosłownie wszystko - od arabskiego jedwabiu wysokiej jakości, po egzotyczne statuetki z lustriańskiej dżungli, oraz od mieszanych przez Niziołki przypraw, po specyfiki zapewniające płodność z Ziem Południowych.
            Wbudowana w klify Twierdza jest niemal niemożliwa do zaatakowania od strony lądu. Więcej niż jeden naród próbował zdobyć Barak Varr od strony morza w przeszłości, jednak niesamowita siła ognia floty Krasnoludów zawsze rozpędzała wrogie armady. Ich ostrzał, połączony z ostrzałem wielu dział, których lufy roją się wzdłuż fasady klifu sprawia, że wroga flota musi być pełna szalenie odważnych majtków, by załoga ich okrętów w ogóle pomyślała o zbliżeniu się do miasta. Choć Twierdza jest zlokalizowana w bezpośrednim położeniu ziem Księstw Granicznych, osada Krasnoludów jest dyplomatycznie ignorowana przez Książąt i Baronów, jako że chcąc nie chcąc - Twierdza chroni ich ziemie przed wrogą inwazją. Hojność, z którą traktują Krasnoludy łączy się także z przyzwoleniem na ich swobodne podróżowanie wieloma szlakami handlowymi, które prowadzą do Księstw. Prawda jest jednak taka, że Krasnoludy żyły na ziemiach dzisiejszych Księstw Granicznych na długo, nim jakakolwiek inna rasa złożyła swoje roszczenia do tych terenów i najprawdopodobniej to same Krasnoludy zbudowały wszystkie drogi, o które oparte są dziś szlaki handlowe w regionie. Faktem jest, że to Krasnoludy zezwoliły pierwszym ludzkim osadnikom na migrację w ten region, jako że na terenie dzisiejszych Księstw Granicznych zwyczajnie nie znaleziono dość zasobów mineralnych, by opłacało się im je kolonizować.
            Obecnym Królem Barak Varr jest Byrrnoth Grundadrakk. Jest znany z utrzymywania tradycyjnych wartości Krasnoludów w obliczu wiecznie zmieniającego się świata. W czasie jego rządów zrobił co w jego mocy, by utrzymać silne więzi z Twierdzami w Górach Krańca Świata.

Populacja

            Podobnie jak w przypadku innych Twierdz, populacja Barak Varr liczyła 150,000 Krasnoludów w czasach Złotej Ery. Choć dziś miasto liczy sobie około jedną trzecią swojej dawnej populacji, to spadek liczby mieszkańców Barak Varr był proporcjonalnie mniejszy niż spadki populacji w innych Twierdzach Karaz Ankor. Barak Varr stało się domem dla wielu tysięcy uchodźców i ofiar Wojen z Goblinami, a ostatnimi czasy stało się miejscem rozpoczęcia wielu ekspedycji mających na celu zdobycie zaginionego skarbu z Gór Smoczego Kręgu. W porównaniu do niebezpiecznych Złych Ziem i zmiennej postawy Książąt Granicznych, Barak Varr jest wyspą stabilności i porządku.

Podróżnicy z Barak Varr

            Barak Varr jest domem dla dywizji Gildii Inżynierskiej, znanej jako Morscy Inżynierzy. Ta organizacja specjalizuje się w budowie wielkich Pancerników, z których Barak Varr słynie w całym Karaz Ankor. W tych ogromnych maszynach jest coś, co fascynuje megalomanicznych Inżynierów. Nigdzie indziej w świecie Krasnoludów wyczyny podobne do tych, których dokonują Inżynierowie Morscy z Barak Varr nie są ani możliwe, ani potrzebne.
            Krasnoludy z reguły nie przepadają za morzem; mimo wszystkich jego przyjaznych aspektów, jest to środowisko niemal całkowicie odmienne od ich ukochanych gór. Wiele Krasnoludów uważa wody oceanów całego Świata za domenę Elfów, w której brak miejsca dla przyzwoitych, rozsądnych Krasnoludów. W całej, długiej historii tej rasy próżno szukać słynnych Krasnoludów wyprawiających się na morze za pomocą okrętu o żaglach i wiosłach, jako że Dawim brak naturalnego talentu marynarzy.
            Opracowanie i stworzenie silników parowych dość wielkich, by zasilić żelazne okręty zmieniło to raz na zawsze. Stworzywszy pierwsze, żelazne łajby i skierowawszy je na morze, kierując nimi niezależnie od morskich pływów i wiatru, Krasnoludy obudziły w sobie poczucie, jak gdyby podbiły one samo morze i dowiodły swojej dominacji zarówno na ziemi, jak i na wodzie. Co więcej, ku własnej satysfakcji udało się im dowieść, że wszystko to, czego jest w stanie dokonać Elf, Krasnolud zrobi lepiej.
            Pancerników pływa dziś po morzach relatywnie niewiele, a te, które istnieją, można podzielić na klasy zgodnie z ich rozmiarami. Typowe Pancerniki są odpowiednikami galer i okrętów liniowych innych ras. Należy jednak również pamiętać o tym, że każdy okręt jest unikatowym dziełem i testamentem umiejętności szkutnika, a w wypadku Pancerników - Inżyniera.
            Monitory są mniejsze od Pancerników i dobrze nadają się do patrolowania rzek i jezior. Na ich pokładzie zmieści się jednak mniej paliwa niż na pokładzie Pancerników, nie mogą więc podróżować tak długo bez uzupełniania zapasów. W związku z tym, poza Czarną Zatoką i Morzem Tileańskim, Monitory są rzadkością, podczas gdy dobrze zaopatrzone i zorganizowane Pancerniki są w stanie dotrzeć aż do Lustrii. Jeszcze większe od Pancerników są Dreadnoughty. Każdy z nich jest pływającą fortecą o wielkich, zautomatyzowanych działach, o wiele większych niż te możliwe do zobaczenia na lądzie.
            W historii Krasnoludów pojawiło się jedynie kilku Inżynierów dość uzdolnionych, by byli oni w stanie zbudować Dreadnoughta. Sam koszt ich budowy sprawia, iż niemożliwością jest stworzenie ich w większej liczbie. Najwięksi Królowie z Barak Varr zostali zapamiętani między innymi właśnie w związku z powstaniem za ich rządów Dreadnoughta, a trzeba przyznać, że każdy z nich jest technologicznych cudem nie mającym porównania na całym świecie. Pierwszy stworzony Dreadnought był dziełem legendarnego Inżyniera Hengista Cragbrowa, a każdy zbudowany po nim na swój sposób odwoływał się do dzieła tego wielkiego Krasnoluda. Równie rzadkim widokiem na morzach i oceanach świata są Nautilusy. Nautilus to okręt zdolny do odbywania podróży pod powierzchnią morskich fal. Twórcą pierwszego z nich był uczeń Cragbrowa, Mungrun Stalowy Młot. Mungrun pragnął sławy ponad wszystko, jednak nie będąc zdolnym do dorównania swojemu Mistrzowi, stworzył coś całkowicie innego. Inne Nautilusy były od tamtej pory budowane na wiele różnych sposobów. Już w momencie tworzenia pierwszego z nich, był to wynalazek, który znacznie wyprzedzał swoje czasy, należy jednak przyznać, że pomimo upływu wielu lat - wciąż takim pozostaje.
            Napędzane parą okręty otworzyły dla Krasnoludów wody oceanów tego świata i sprawiły, że Krasnoludy można dziś spotkać w niemal każdym miejscu świata. Zawsze są one ciekawe najnowszych wieści z Gór Krańca Świata i z błyskiem w oku pytają o kufelek krasnoludzkiego, mocnego piwa.
            Co dość ironiczne, zdolność odbywania przez Krasnoludy podróży na wskroś przez oceany rasa ta zawdzięcza w dużej mierze Elfom. Żaden Krasnolud nigdy tego nie przyzna, ale bez odpowiednich map nie jest istotne, jak silny jest zbudowany okręt. W sercu Barak Varr Krasnoludy utrzymują swoją Księgę Map. Choć niegdyś ograniczała się ona do jednego, opasłego tomu, to dziś Księga Map jest terminem oznaczającym całą bibliotekę. Wiele z trzymanych tam map zostało kupionych od Tileańskich kupców, ale pierwsze z nich - te, które w ogóle umożliwiły Krasnoludom podróże morskie - prawdopodobnie zostały zrabowane Elfom w czasach Wojny o Zemstę. Zdobyte w ten sposób mapy oszczędziły Krasnoludom nieprzyjemnego zadania eksplorowania; zamiast tego, od tamtej pory Krasnoludy zawsze wiedzą, dokąd tak właściwie się udają.
            Przykładem wyżej wymienionej cechy jest wspomniany Mungrun Żelazny Młot. W jego ostatniej, przykrej podróży towarzyszyli mu Estalijscy korsarze, a jego Nautilus prowadził ich przez ocean do Lustrii. Wspólnie, Estalijczycy i Mungrun mieli nadzieję na odkrycie i złupienie osławionego zatopionego miasta, Chupayotl. Estalijczycy poszukiwali miasta przez całe pokolenia bez odkrycia choćby jednej poszlaki mogącej ich do niego doprowadzić, jednak zdołali je odnaleźć dzięki pomocy Mungruna. Mungrun miał bowiem dostęp do map prowadzących do zatopionego miasta. Tragedią tej wyprawy był zaś fakt, że tylko jeden marynarz z całej jego załogi zdołał dotrzeć z powrotem do Barak Varr.
            30 lat po opuszczeniu przez ekspedycję doków Barak Varr, ocalały Krasnolud został zwolniony z galery niewolników należącej do Arabów, jednak po tak długim czasie w niewoli postradał rozum. Pomimo upływu lat, został rozpoznany przez swoich ziomków jako jeden z dawnych marynarzy Mungruna. Próżno było jednak szukać z nim kontaktu - bez przerwy mówił tylko o wielkich, czarnych oczach i płetwiastych szponach. Krasnoludy zawsze ciągną jednak do złota; pomimo opowieści o jedynym ocalałym z ekspedycji do zatopionego miasta, jedynie kwestią czasu pozostaje zorganizowanie kolejnej ekspedycji przez kolejnego odważnego krasnoludzkiego marynarza, chcącego pójść w ślady Żelaznego Młota.

czwartek, 20 lutego 2020

Zaginione Legiony cz2


https://youtu.be/rsmhxyTm9SU


Delivarence Lost

            W powieści Delivarence Lost Gava Thorpa, Corvus Corax z Kruczej Gwardii wspomina swoje pierwsze spotkanie z Imperatorem:

-          “Ty i Twoi Bracia zostaliście mi odebrani przez istoty zamieszkujące Osnowę jeszcze zanim byliście gotowi.
-          Bracia? - Corvus był podekscytowany nową perspektywą, spychając na bok pytania, które nasuwały mu się po odpowiedzi Imperatora. Choć nawiązał on wiele przyjaźni wśród więźniów Lycaeusa, Corvus zawsze był świadomy swojej inności, a gdy zaczął być nazywany Zbawcą, jego wszelkie nadzieje na normalną relację z innym człowiekiem umarły. Fakt tego, że gdzieś istnieli inni, tacy jak on, raz jeszcze napełniło go nadzieją.
-          Tak, masz braci - powiedział Imperator, uśmiechając się na widok zachwytu syna - Siedemnastu. Jesteście Prymarchami, moim największym dziełem.
-          Siedemnastu? - Corvus zapytał z zakłopotaniem - Z tego co wiem, ja jestem Dziewiętnasty. Jak to możliwe? - twarz Imperatora sposępniała i napełniła się głębokim żalem. Oderwał wzrok od Corvusa i patrząc w dal odpowiedział:
-          Dwaj pozostali - zaczął - to rozmowa na inną okazję.”

            Ta rozmowa wskazuje na to, że oba Legiony zostały zniszczone do czasu odnalezienia Prymarchy Coraxa na Lycaeusie, w późnych latach M30. W tej samej rozmowie Imperator wspomina, że większość Prymarchów została już odnaleziona.

Vulkan Żyje

            W noweli Vulkan Żyje Nicka Kyme’ego , w czasie rozmowy między Salamandrami, Vulkan powiedział swojemu Pierwszemu Kapitanowi, że w sercach Konrada Curze dostrzegł mrok. Numeon zaczął rozprawiać na temat tego, czy mądrym byłoby przedyskutowanie całej sprawy z Horusem lub Rogalem Dornem, na co Vulkan odpowiedział:

“W istocie martwi mnie to, Artellusie. Bardzo. Nikt z nas nie chce kolejnej sankcji, kolejnego pustego filaru w Wielkim Inwestariuszu, nikt z nas nie chce kolejnego wymazania imienia żadnego z naszych braci. Wystarczającą hańbą jest noszenie w sercach żalu za dwóch. Nie chciałbym dodawać do tego kolejnego cierpienia, ale jakiż mam wybór?”

W tej wypowiedzi warto zwrócić uwagę na fakt, że porównanie sytuacji II i XI Legionu do sytuacji Legionu Władców Nocy wskazuje na to, że II i XI Legion zostały wymazane z kart historii Imperium nie bez dobrego powodu. Istnieje też możliwość, że Zaginione Legiony cieszyły się raczej mroczną reputacją, przynajmniej w czasach bezpośrednio poprzedzających ich “Zaginięcie”.

The Unremembered Empire

            W noweli The Unremembered Empire Dana Abnetta, gdy Lion El’Jonson przybywa na stolicę Ultramaru, jego brat, Roboute Guilliman przekazuje mu jego plan utworzenia Imperium Secundus. Bracia weszli do komnaty fortecy Macragge Civitas, w której znajdowało się 21 krzeseł. Dwadzieścia z nich zostało wyrzeźbionych tak, żeby mógł na nich usiąść Prymarcha, a jedno zostało zrobione dla samego Imperatora. Każde oparcie każdego krzesła miało na sobie rozciągnięte sztandary, na których widniały pieczęcie każdego z Legionów. Krzesła były ustawione wokół długiego stołu pokrytego płachtą z pieczęcią samej Terry. Lion od razu zauważył, że na dwóch krzesłach rozpostarto białe prześcieradła. Na ten widok, Lion miał powiedzieć, że to wielka hańba, że dwaj ich bracia nigdy nie będą w stanie wejść do tej komnaty, na co Guilliman odpowiedział: “Ich nieobecność musi być odpowiednio oznaczona. Należy zostawić dla nich miejsce. Tak po prostu nakazuje honor.”

Szramy

            W tej noweli Chrisa Wrighta, Jaghatai Khan rozmyśla nad potęgą galaktyki i zdaje się, jak gdyby nie do końca przyzwyczaił się do myśli, że dwóch jego braci przepadło.

“Czy tak wielka potęga była kiedykolwiek skoncentrowana w tak niewielu parach rąk? Los całej galaktyki zależy od dwu- nie, od osiemnastu braci. Niebezpieczeństwo za tym stojące jest oczywiste.”

Black Library Weekender
Volume One

            W krótkiej historii zatytułowanej Zaginieni Synowie Jamesa Swallowa, dwudziestu Legionistów Krwawych Aniołów pełni wartę nad Baalem i otaczającym planetę układem, oczekując wieści o swoim Prymarsze i reszcie Legionu, którzy zaginęli pięć standardowych lat wcześniej w Gromadzie Signus, gdzie udali się na rozkaz Horusa. Przybycie Tylosa Rubio, byłego Bibliotekarza i znanego Błędnego Rycerza Malcadora Sigillity wprawiło ich w zaskoczenie. Marine trzymał w ręku czarną, matową tubę, w której znajdował się zwój z wypisaną nań wiadomością. Czarny zwój miał być dokumentem o tak wielkiej wadze, a sama czarna tuba widywana była tak rzadko, że w Imperium stanowiło to bardziej legendę. Tylko dwa razy w przeszłości takie dokumenty były dostarczane na światy stołeczne Legionów Astartes.
            Ten fragment opowiadania może dowodzić, że oba Zaginione Legiony miały własne planety, oraz że na oba światy dostarczono wiadomość wielkiej wagi - być może były to właśnie deklaracje Excomunicate Traitoris.

The Sigillite

W audiobooku The Sigillite autorstwa Chrisa Wraighta, Malcador, Regent Terry i jeden z jego ukrytych agentów, Caleb, wyprawiają się do podziemi zlokalizowanych głęboko pod Imperialnym Pałacem. Po przejściu przez wiele korytarzy, w których znajdują się relikty i artefakty z przeszłości ludzkości, docierają do masywnych drzwi, przy których Malcador zatrzymuje się, by pomyśleć przez chwilę. Informuje Caleba, że za tymi drzwiami znajdowało się oryginalne laboratorium Projektu Prymarcha, do czasu, gdy przeniesiono je do nowego miejsca. Caleb podszedł bliżej i zauważył symbole na drzwiach. Rozpoznał w nich sigile Legionów Kosmicznych Marines - był tam symbol Mrocznych Aniołów, Wilków Luny, Legionu Alpha itd.. Caleb zauważył także, że dwa z symboli zostały zdrapane lub zdarte. Gdy Caleb zaczął naciskac na Malcadora, oczekując odpowiedzi na oczywiste pytanie, Malcador zbył swojego sługę, mówiąc, że nikt już nie wchodzi do tej komnaty, po czym odszedł. Najprawdopodobniej były to ikony II i XI Legionu.

Herezja Horusa - Księga Pierwsza: Zdrada

            Na wewnętrznej stronie okładki pierwszego wydania tej książki autor, Alan Bligh, umieścił starożytną mapę galaktyki opisującą pączkujące Imperius Dominatus około 892 jednostki 005 r. M31. znajduje się tam też lista wszystkich głównych światów uwikłanych w Herezję Horusa. Mapa ukazuje wszystkie światy stołeczne wszystkich Legionów Kosmicznych Marines - tak Lojalistów, jak i Zdrajców. W samym Segmentum Pacificus umieszczono jednak lokację oznaczoną jako Odnalezienie Zaginionego Syna. Może być to odniesienie do odnalezienia tajemniczego Alphariusa, jako że był on ostatnim odnalezionym Prymarchą, a świat, na którym dorastał, nigdy nie został umieszczony na mapach. Mogło być to też odniesienie do miejsca odnalezienia jednego z Zaginionych Prymarchów.
            W samej książce umieszczono także tabelę zatytułowaną: “Legiony Kosmicznych Marines w czasach Herezji Horusa”, w której umieszczono numer Legionu, jego nazwę i Prymarchę. Miejsca, w których powinny znajdować się II i XI Legion zostały zredagowane. Co interesujące, długość czarnych, wymazanych znaków może być wskazówką stojącą za długością nazwy obu Legionów. Przykładowo, nazwa II Legionu jest dość długa, jednak nieco krótsza niż “Dzieci Imperatora”, podczas gdy nazwa XI Legionu ma mniej więcej taką samą długość jak “Tysiąc Synów”. Imię Prymarchy XI Legionu ma mniej więcej taką samą długość jak imię Prymarchy Alphariusa, co sugeruje, że musiał on mieć jedno imię. Imię Prymarchy XI Legionu ma mniej więcej taką samą długość co “Magnus Czerwony”, co sugeruje nazywanie go z imienia i nazwiska, bądź przedstawianie jego imienia obok specjalnego tytułu.

~ Powyższa teoria jest jednak trochę zwariowana. Jeśli nazwy dla Legionów i imiona ich Prymarchów nigdy nie powstały, to “maźnięcia tuszu” w tej książce są zwykłymi maźnięciami, mającymi oddać klimat, a nie nakierować na nazwy Zaginionych Legionów i imiona ich Prymarchów, co do których istnieje spore prawdopodobieństwo, że w ogóle nigdy nie powstały.

Dalej powieść raczy nas tymi słowami:

Z dwudziestu Legionów, z których każdy z czasem urósł w siłę, tylko osiemnaście przetrwało do czasu, gdy rozwinęły się w wielkie siły do końca Wielkiej Krucjaty - co zaś tyczy się tych, które nie dostały na to szansy, w tym spisie nic nie można o nich powiedzieć.

Herezja Horusa - Księga Pierwsza: Zdrada
Herezja Horusa - Księga Druga: Masakra

            W Masakrze Alana Bligha, autor załączył chronologicznie ułożoną oś czasu, zatytułowaną: “Kroniki Ostatnich Lat Wielkiej Krucjaty”. Jest tam data, wydarzenie i Legion, który wziął udział w wydarzeniu. Przy dwóch wydarzeniach, w których wzięły udział Kosmiczne Wilki, w latach 965 M30 i 969 M30 zapisano tylko <WSZYSTKIE DANE USUNIĘTE>. Mogły być to wydarzenia, w których Kosmiczne Wilki doprowadziły do zniszczenia II i XI Legionu z rozkazu Imperatora jako Egzekutorzy imperialnego prawa, podobnie, jak w przyszłości mieli rzucić na kolana Legion Pożeraczy Światów.
            W noweli Pierwszy Heretyk Aarona Dembski-Bowdena, w czasie rozmowy między Lorgarem i Magnusem Czerwonym, do której doszło na kilka miesięcy po Spaleniu Monarchii (964 r. M30), doszło do ciekawej wymiany zdań na temat Zaginionych Legionów. Z rozmowy wynika, że oba Legiony przestały istnieć już jakiś czas wcześniej. Ponownie zawęża to okres, w którym II i XI Legion mogły zniknąć, sprawia to jednak, że dwie kampanie Kosmicznych Wilków, na temat których dane zostały wymazane z 965 i 969 r. M30 nie mogą odnosić się do II i XI Legionu.
            Jeśli, na co wskazuje Descent of Angels, w 840 r. M30 wciąż istniało 20 Legionów, a w 963 r. tego samego millenium Prymarchowie mówią o dwóch zaginionych Legionach, to możemy mówić o maksymalnie 123 latach, w trakcie których oba Legiony mogły przepaść - to jest, jeśli traktować powyższe informacje za kanon. Ale do tego przejdziemy później :)

Herezja Horusa - Księga Trzecia: Eksterminacja

            W Eksterminacji Alana Blighta możemy przeczytać fragment na temat stworzenia i wczesnej historii XX Legionu. Informacje na ten temat są fragmentaryczne i niestety często sprzeczne. W czasie stworzenia każdego z proto-Legionów, każdemu z nich nakazano aktywną służbę w fazie testowania i prób, jeszcze zanim w Legionach uruchomiono masową rekrutację. Każda faza tworzenia miała kończyć się implantacją genoziarnem coraz większych grup Neofitów. Według źródeł, ostatnim z tych wstępnych etapów miało być włączenie w genom Neofitów genu “Alpha”. Miała to być pierwsza, nieeksperymentalna implantacja, której celem było stworzenie minimalnej siły bojowej proto-Legionu i przetestowanie jej na polu bitwy. Możliwym jest, że przynajmniej jeden z obu Legionów poległ już na tak wczesnym etapie, a Imperator postanowił o jego rozwiązaniu - ta teoria kłóci się jednak z tą, jakoby Legiony miały zaginąć gdzieś między 840 r. a 963 r. M30.
            To samo źródło stwierdza, że w czasach początków powstawania Legionów istniały jeszcze dwie teorie co do odizolowania XX proto-Legionu (w czasach, gdy Marines w Legionie było od 1000 do 2000) w momencie nagłego wzrostu liczebności reszty Legionów. Drugą z teorii było podejrzenie wady genetycznej wykrytej w II bądź XI Legionie - ta teoria wydaje się jednak nieprawdopodobna. Według niej, Imperator był niezdolny lub niechętny do rozwiązania problemu i na tyle bezlitosny, by zniszczyć nieudany eksperyment.
            Istnieje jeszcze jedno zawoalowane odniesienie na temat pewnego połączenia między proto-Legionem a projektem stworzenia Legio Custodes, jego uwikłanie w tajemniczy incydent w Labryk Polaris i porzucony eksperyment, który od dawna miał być ponoć tematem do żartów przesyconych czarnym humorem w Imperium. Część istotnych informacji na temat samego incydentu i eksperymentu jest jednak wymazana z Imperialnych rejestrów.

Herezja Horusa - Księga Siódma: Inferno

            W Księdze Siódmej: Inferno autorstwa Alana Bligha, autor pod listą kampanii Kosmicznych Wilków, którą wieńczy The Darkest War (Najmroczniejsza Wojna), wspomina o Xenocydach Rangdan, które miały miejsce w latach 860-930 M30. Gdy siły Wielkiej Krucjaty przebiły się do Wschodniego Krańca galaktyki, zwróciły na siebie uwagę Rangdańskich Cerabvorów, gatunku o tak makabrycznej mocy i technologicznej potędze, iż przez pewien czas dowództwo Imperium było przekonane, że nie tylko natknęło się na przeciwnika równego sobie, ale i spotkało własną zgubę. W dalszej części książka opowiada o stratach w siłach Imperium, które do czasu Herezji Horusa były największymi w historii Imperium. Wiele informacji z czasów Xenocydów Rangdan zostało zredagowanych bądź wymazanych, co może wskazywać na konotacje między samymi Xenocydami a zniknięciem przynajmniej jednego z Zaginionych Legionów. Okres, w którym Legiony mogły zaginąć podczas Xenocydów pokrywa się z tym, na co wskazują inne książki (według wyżej wymienionych powieści: między 840 a 963 r. M30, a Xenocydy rozgrywały się w latach 860-930 M30.), więc jak do tej pory Xenocydy Rangdan są najbardziej logicznym wyjaśnieniem zaginięcia przynajmniej jednego z Legionów.

The Dark Imperium

            W noweli Dark Imperium Guy’a Haley’a, zmartwychwstały Roboute Guilliman w rozmowie z kapłanem Eklezjarchii, Fraterem Mathiue odnosi się do Zaginionych Prymarchów tymi słowami:

“Byłem jednym z dwudziestu. Dwóch zawiodło. Połowa z reszty odwróciła się od mojego ojca. Imperator nie jest nieomylny, podobnie jak ja.”

Choć nie wyjaśnia to losu dwóch Zaginionych Prymarchów, to implikuje to, że oni sami i ich Legiony zostały wymazane z ich własnej winy, za ich własną porażkę, z powodu, który nie jest jednoznaczny ze zdradą Imperatora - w przeciwnym razie, Guilliman zaliczyłby dwóch Zaginionych Prymarchów do grona tych, którzy odwrócili się od Imperatora.
            W późniejszych rozdziałach, gdy Guilliman przeprowadza rozmowę ze sztuczną inteligencją, Cawlem Mniejszym, który był kopią starożytnego Arcymagosa Dominusa Belisariusa Cawla, noszącego w sobie wiedzę tego Tech-kapłana, Guilliman dowiaduje się, że Cawl nie tylko udoskonalił genoziarno Kosmicznych Marines Primaris pozyskane od dziewięciu Lojalistycznych Legionów Pierwszej Fundacji, ale i eksperymentował z zapasem genoziarna dziewięciu Zdradzieckich Legionów. Wiązały się z tym także eksperymenty nad genoziarnem Prymarchów z II i XI Legionu. Potwierdza to, że pomimo wymazania obu Legionów z kart historii, zapasy genoziarna Zaginionych Legionów przetrwały aż do M42. gdy Cawl zażądał prawa do wykorzystania tych zapasów do stworzenia Kosmicznych Marines Primaris, Guilliman z całą stanowczością mu tego zabronił i nakazał Arcymagosowi wstrzymanie badań nad wykorzystaniem tego niebezpiecznego genoziarna. Cawl Mniejszy wpadł w gniew i odpowiedział Prymarsze:

“To nie wojownicy byli wadliwi. To nie nauka stojąca za ich stworzeniem była wadliwa. To Prymarchowie zawiedli. Zakony z twojej linii genetycznej także upadały na przestrzeni ostatnich tysiącleci, Lordzie Regencie, a jednak nie cenzorowaliśmy ich.”

Z powyższej wypowiedzi jasno wynika, że wina za zniknięcie obu Legionów została przypisana samym Prymarchom II i XI Legionu, nie ich Astartes.
           
            I tutaj warto się zastanowić: jeśli Belisarius Cawl eksperymentował z genoziarnem Zdrajców, a Kosmiczni Marines Primaris powstali na długo przed przebudzeniem Guillimana i czekali na dzień przebudzenia w kryptach stazy (projekt rozpoczął się z rozkazu samego Imperatora Ludzkości: część Astartes z linii Imperialnych Pięści wciąż pamiętało samego Rogala Dorna), to czy jest możliwe, że część z nowo-powstałych Zakonów Primaris jest oparta na genoziarnie Zdrajców? Znamy przypadek przynajmniej jednego Zakonu, któremu przypisuje się pochodzenie od VII Legionu, Imperialnych Pięści, choć wszystkie jego symbole, a nawet sama nazwa i kolorystyka pancerza nasuwa na myśl pochodzenie od III Zdradzieckiego Legionu, Dzieci Imperatora - Zakonem tym jest Zakon Synów Feniksa (Sons of Phoenix).
            Idąc dalej - jeśli Belisarius nie posłuchał się Guillimana w kwestii tworzenia Zakonów Primaris w oparciu wyłącznie o genoziarno Lojalistów, to bardzo możliwym jest, że w najnowszych wydarzeniach udział biorą Kosmiczni Marines Primaris, którzy genetycznie wywodzą się od Prymarchów II i XI Legionu.

Podsumowanie

            Wszystkie powyższe informacje wskazują na fakt, że II i XI Legion musiały sobie ostro przeskrobać, żeby ich formacje zostały całkowicie rozwiązane. Istnieje możliwość, że to same Kosmiczne Wilki, Egzekutorzy Imperialnego Prawa maczali palce przy rozwiązaniu obu Legionów. Jeśli w istocie tak właśnie było, to możemy sobie tylko wyobrażać, jakie piekło z łap Wilków spotkało II i XI Legion na podstawie tego, co spotkało Prospero i Tysiąc Synów, a także na podstawie tego, jak łatwo doszło do walki między VI a XII Legionem na Ghennie - do starcia wystarczyła wyłącznie duma i pewność siebie Angrona.
            Część informacji wskazuje również na fakt, że przynajmniej jeden z Legionów mógł zostać zniszczony lub niemal zniszczony w czasach Xenocydów Rangdan. Był to przeciwnik, który zadał młodemu Imperium straty nieporównywalne z żadną inną imperialną kampanią - to w wyniku tej kampanii siły Mrocznych Aniołów i Kosmicznych Wilków zostały osłabione na tyle, że do końca Wielkiej Krucjaty to Ultramarines byli najpotężniejszym z Legionów i nie można było już dłużej porównywać Legionów Kosmicznych Marines między sobą. Bardzo możliwe, że przynajmniej jeden z Zaginionych Legionów został zniszczony w trakcie tej kampanii. Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego Imperator miałby zakazać mówić o Prymarchach obu Legionów - jeśli ich Astartes i oni sami polegli w walce, to czy nie był to bardziej powód do wychwalania ich imion za odwagę, heroizm i poświęcenie?
            Jedynym powodem, dla którego Imperator miałby wymazać wszelkie informacje na temat obu Legionów w związku z Xenocydami Rangdan jest to, że w trakcie kampanii mogło dojść do haniebnych incydentów. Jedyne, co na ten moment przychodzi mi do głowy i jest całkiem logiczne, to nie wypełnienie rozkazów w obawie o przetrwanie własnego Legionu, kłótnia o sposób przeprowadzenia operacji z innym Prymarchą, która przerodziła się w otwarty konflikt w obliczu wroga, bądź arbitralne decyzje Prymarchy i brak współpracy z innymi Legionami, zgodnie z postanowieniami szerszego planu (do czego w Wielkiej Krucjacie dochodziło niejednokrotnie).
            Inną możliwością jest wykrycie wad genetycznych w genoziarnie II i XI Legionu, które uniemożliwiły dalsze funkcjonowanie Zaginionych Legionów. Tu nie trzeba chyba zbyt wiele dodawać - wystarczy przypomnieć sobie reakcję Sanguiniusa w rozmowie z Horusem i paniczne ukrywanie przez Krwawe Anioły swoich wad genetycznych przed wszystkimi organizacjami Imperium na przestrzeni tysięcy lat. Może to nie wstyd bycia niedoskonałym w obliczu innych Astartes pcha Krwawe Anioły do ukrywania swoich wad przed samą Inkwizycją, a właśnie wspomnienie przeszłości?
            Pewne informacje wskazują na fakt, że Zaginione Legiony nie przepadły całkowicie, a ocalali z ich szeregów Marines zostali włączeni do Legionu Ultramarines - Legionu, któremu Imperator ufał bezgranicznie i Legionu, który strzegł całej wschodniej flanki Imperium, bogatego i niezwykle lojalnego Królestwa Ultramaru. Dobrze łączy się to z faktem tego, że po Xenocydach Rangdan to Legion Ultramarines stał się liczebnie najsilniejszym z Legionów. Niezależnie od tego, czy to Kosmiczne Wilki były odpowiedzialne za zniszczenie obu Zaginionych Legionów, czy zostały one zniszczone w Xenocydach, ocalali Astartes z II i XI Legionu mogli zostać włączeni właśnie w szeregi XIII Legionu, a osłabione długą wojną Mroczne Anioły i Kosmiczne Wilki zwyczajnie przestały stanowić dla niego porównywalną konkurencję w szeregach sił Imperium.
            Czy jest możliwe, że Druga Fundacja i podział Lojalistycznych Legionów na Zakony doprowadził do sytuacji, w której z XIII Legionu wyizolowano całe Zakony Kosmicznych Marines w oparciu o Astartes pochodzących wyłącznie z II bądź XI Legionu? Jest to nieco daleko idąca myśl, ale jeśli tak właśnie było, to niezależnie od tego, czy Belisarius Cawl stworzył Zakony Primaris z genoziarna II i XI Legionu czy nie, dziedzictwo obu Zaginionych Prymarchów przetrwało i po dziś dzień bierze udział w kluczowych w tworzeniu historii galaktyki wydarzeniach.

         Na sam koniec warto dodać, że wszystkie przedstawione wyżej teorie są tylko teoriami - Games Workshop prawdopodobnie nigdy nie stworzyło II i XI Legionu ani ich Prymarchów, pozostawiając te luki tylko i wyłącznie dla stworzenia aury tajemnicy, pobudzenia wyobraźni fanów i stworzenia większej swobody w budowaniu reszty loru (łatwiej było im pewnie wyjaśnić niektóre kwestie w oparciu o coś, czego nie muszą tłumaczyć “od A do Z” - dzięki temu autorom trudniej się pomylić i trudniej o niezgodności w lore, których w Warhammerze 40000 i tak już trochę jest).
            Inną kwestią jest fakt, że za wiele, wiele lat, gdy Games Workshop zostanie już całkowicie “wyssane” z pomysłów, a niekoniecznie będzie nastawione na tworzenie lub skupienie się na nowych systemach, zawsze może wrócić do dwóch Zaginionych Legionów i napisać całą ich historię. Może to być potraktowane jako ich ukryta karta pułapka - raz aktywowana rozbudzi ciekawość wielu fanów na nowo.

wtorek, 18 lutego 2020

Zaginione Legiony cz1



https://youtu.be/A7Mep5QOm8M



Zaginione Legiony

“ - Tak, masz braci. Siedemnastu. Jesteście Prymarchami, moimi najdoskonalszymi dziełami.
- Siedemnastu? Z tego co pamiętam, ja jestem Dziewiętnasty. Jak to możliwe?
- Pozostali dwaj… to rozmowa na inną okazję.”
~ Rozmowa Imperatora Ludzkości z Corvusem Coraxem.

            Zaginieni Prymarchowie wraz ze swoimi Legionami, Drugim i Jedenastym, zostali z nieznanych powodów wymazani z kart historii Imperium jeszcze w czasach przed Herezją Horusa.
            Określani mianem “zapomnianych i wytępionych”, o zaginionych Legionach i ich Prymarchach wiadomo jedynie tyle, że zostali wymazani z Imperialnych zapisków i archiwów. Ta formalna cenzura i wykreślenie z Imperialnych rejestrów jest znane jako Edykt Zapomnienia, nazywany także Damnatio Memoriae, co jest frazą pochodzącą z Wysokiego Gotyku, oznaczającą “potępienie pamięci”. Jest to oficjalny edykt Imperium, nakazujący zniszczenie wszelkich zapisków, ikon i innych symboli oraz monumentów związanych z daną organizacją lub osobą. Zazwyczaj Edykt Zapomnienia dotyczy Imperialnych elit ogłoszonych Excommunicate Traitoris przez Imperatora Ludzkości w czasach, gdy nie był on jeszcze zapieczętowany na Złotym Tronie, a także Wysokich Lordów Terry oraz Inkwizycję po Herezji Horusa.
            W ogarniającym całą galaktykę imperium, które wywiera presję by zdobyć posłuszeństwo i lojalność wobec Imperatora, samemu dając w zamian szansę na rozwój, a także poklask i duchowe zbawienie swoim elitom, groźba wydania Edyktu Zapomnienia jest najprawdopodobniej jedną z najgorszych możliwych kar. Absolutne wymazanie zapisków traktujących o II i XI Legionie jest przez Imperialnych historyków uważane za najlepiej przeprowadzony Edykt Zapomnienia w historii Imperium Ludzkości.

Informacje oparte o lore:
●       Imperator stworzył dwudziestu Prymarchów, którzy zostali zabrani z Terry przez worteks Chaosu. Kapsuły z niemowlęcymi Prymarchami zostały rozrzucone po całej galaktyce.
●       20 inkubatorów z Prymarchami na pokładzie dryfowało w Osnowie przez całe dekady, może nawet stulecia, do czasu, gdy każdy z nich spadł na zasiedlone przez ludzi światy, gdzie Prymarchowie zostali wychowani przez przybrane, ludzkie rodziny - jedynym wyjątkiem jest Konrad Curze, którego nikt nie przygarnął.
●     Na liście dwudziestu Legionów w Imperialnych zapiskach, przy cyfrach II i XI widnieje dopisek “Wszystkie zapiski biblioteki zostały usunięte”. Wcześniejsze źródła (Codex Imperialis i II edycja Ultramarines Codex) wskazują jednak, że wszystkie zapiski na temat obu Legionów zostały wymazane już po Herezji. Uznając, że Zdradzieckie Legiony były po Herezji ogłaszane Excommunicate Traitoris, a mimo to Imperium wciąż utrzymywało zapiski na ich temat oznacza, że wszelkie informacje o II i XI zostały usunięte celowo i z premedytacją, a powód takiego działania mogli znać tylko ci, którzy przeprowadzili tę akcję. Może to również oznaczać, że Drugiemu i Jedenastemu Legionowi przytrafiło się coś bardziej przerażającego niż sama Herezja Horusa.
●       Imperator odnajdywał każdego z Prymarchów w odpowiedniej kolejności. Każdy z nich jeszcze przed spotkaniem swojego ojca posiadał wysoki autorytet w społeczeństwach, w których się znaleźli.
●       W Wielkiej Krucjacie wzięło udział 20 Legionów, którym na pewnym etapie zaczęło przewodzić 20 Prymarchów.
●       Alpharius był ostatnim odnalezionym Prymarchą, przez co nadano mu nawet przydomek “Ostatni”. Wniosek jest oczywisty: Prymarchowie II i XI Legionu zostali odnalezieni po 798 r. M30 (zakładany rok rozpoczęcia się Wielkiej Krucjaty) i zaginęli na przestrzeni następnych dwustu standardowych lat.
●       Dwadzieścia pomników Prymarchów zostało wzniesionych w Imperialnym Pałacu na Terrze. Do czasu wybuchu Herezji Horusa, cokoły oznaczone liczbami II i XI były już puste od długiego czasu. Nikt nigdy nie mówił o dwóch nieobecnych braciach i ich tragedii.
○       Sugeruje to, że nieznanym Prymarchom musiało przytrafić się coś strasznego. Ciekawe jest jednak to, że mówiono o nich jako o “nieobecnych”, nie zaś martwych. Mówi o tym Horus Heresy Chapbook (Anthology).
●       Horusowi w czasie Herezji przypisano “nie mniej niż 9” Legionów Kosmicznych Marines. Określano to także jako “pełną połowę” wszystkich Legionów - informacje pochodzą z Index Astartes II, Codex: the Eye of Terror i Realm of Chaos: Slaves to Darkness
○       Potwierdza to fakt, że znanych Zdradzieckich Legionów jest dziewięć, a aktywnie działających Legionów w czasach Herezji Horusa jest łącznie osiemnaście. Co więcej, każdy z nich został wymieniony z nazwy przynajmniej raz.
○       W Codex Imperialis możemy dowiedzieć się jeszcze więcej. Cytując: “Tylko dziewięciu Prymarchów z oryginalnych dwudziestu przetrwało Herezję Horusa. Reszta zginęła w walce, lub uciekła do Oka Grozy. Ocalali Prymarchowie pomogli odbudować Imperium”
○       Obecnie przyjmuje się stanowisko, w którym trzech Prymarchów zginęło w czasie Herezji (Ferrus Manus, Sanguinius i Horus), a sześciu uciekło do Oka Grozy (Fulgrim, Perturabo, Angron, Mortarion, Magnus i Lorgar). Los pozostałych jedenastu przez długi czas mógł być otwarcie interpretowany. Roboute Guilliman ostatnio się przebudził, a Lion El’Jonson jest na wyciągnięcie ręki swoich Mrocznych Aniołów.
○       Konrad Curze i Alpharius nie uciekli do Oka Grozy i zostali zabici w późniejszym czasie po Herezji. Powszechnie wierzy się, że siedmiu lojalistycznych Prymarchów mogło przetrwać, w związku z czym Alpharius i Curze mogli wiele lat temu być zaliczani do grona ocalałych z Herezji Prymarchów.

Inne informacje - powieści, nowele itp.

Fałszywi Bogowie

            Gdy Horus leżał w śpiączce w świątyni na Davinie, po zranieniu go przez Eugena Tembę, Erebus zesłał na niego kilka wizji. W jednej z nich, Horus znalazł się w laboratorium, w którym przyszedł na świat.  Zgodnie z powieścią, Horus rozejrzał się po pomieszczeniu, skupiając się na swoich braciach w inkubatorach. W pewnym momencie zatrzymał się przed inkubatorem opatrzonym symbolem “XI” i zaczął rozmyślać o “czekającej chwale, która leży w środku, wiedząc, że nigdy nie dane jej będzie zaistnieć”. Nagle Horusa ogarnął gniew i uderzył pięściami w jedenasty zbiornik, uszkadzając go. Chwilę później worteks Chaosu wessał wszystkie inkubatory i rozrzucił je po galaktyce.
            Prawda na temat tej wizji jest niejasna, należy jednak pamiętać, że całe to doświadczenie odbywało się pod egidą mocy Chaosu - Horus widział to, co chciała mu pokazać Wielka Czwórka.

Mechanicum

W noweli Mechanicum Grahama McNeila doszło do rozmowy Rogala Dorna z Malcadorem Sigillitą na temat Herezji Horusa i buntu na Marsie, z którym Dorn miał sobie poradzić dla dobra Imperium. Wspomniał on w niej o dwóch Legionach.

-          ... Horus ma trzy bratnie Legiony u swego boku, Ty masz swoje Pięści i trzynaście innych.
-          Dawniej byłoby ich piętnaście - odpowiedział Dorn.
-          Nawet o tym nie myśl, przyjacielu - ostrzegł go Malcador - one są dla nas stracone na zawsze.
-          Wiem.

Pierwszy Heretyk

            Pierwszy Heretyk autorstwa Aarona Dembski-Bowdena  rzuca nieco więcej światła na temat Zaginionych Prymarchów:

●       Zaginieni Prymarchowie zostali wymazani z Imperialnych Zapisków na przynajmniej 43 lata przed Masakrą w Strefie Zrzutu (przynajmniej w 963 r. M30), jako że w czasie wydarzeń na Monarchii mówi się tylko o osiemnastu Legionach.
●       W powieści implikuje się, że Imperator osobiście odrzucił dwóch Zaginionych Prymarchów. Potwierdza to cytat: “Boje się, że Imperator złamie Niosących Słowo - i złamie mnie. Zostalibyśmy odrzuceni u boku braci, o których nie wolno nam już mówić”. - powiedział Lorgar w rozmowie z Magnusem.
●       Zaginieni Prymarchowie i ich Legiony określani są mianem “zapomnianych i zniszczonych”. Może to być jedynie sposób na określenie zdrajców w Imperium, lub odniesienie do tych Legionów z osobna: jeden z nich może być “zapomniany” a drugi “zniszczony”.
●       W dziesiątym rozdziale powieści Magnus Czerwony potwierdza, że Imperator osobiście zniszczył dwa zaginione Legiony.

            W powieści wspomina się również krążącą po Imperium od długiego czasu plotkę, zgodnie z którą w czasach, gdy II i XI Legion zostały wymazane z Imperialnych zapisków, liczba Astartes w Legionie Ultramarines zaczęła gwałtownie rosnąć, do momentu, w którym Ultramarines stali się najsilniejszym Legionem Kosmicznych Marines. Nie wiadomo, czy jest to jedynie spekulacja bohaterów na temat tego, co stało się z Zaginionymi Legionami, czy stwierdzenie faktu, że II i XI Legion zostały włączone do innych Legionów po tym, jak wymazano je z kart historii Imperium. Czy jest możliwe, że Legiony zostały rozwiązane z winy ich Prymarchów, a samym Astartes wymazano pamięć, po czym włączono ich w zastępy Legionu Roboute’a Guillimana? Tamtym czasie Imperium znajdowało się w erze rozkwitu, ale wystarczył ku temu jeden rozkaz Imperatora. W M40 doszło przecież do próby wymazania pamięci całej populacji Armageddonu, a Inkwizycja zabrała się do tego tak ochoczo, jak gdyby był to dla tej organizacji chleb powszedni. Między Niosącymi Słowo z oddziałów Gal Vorbaków a Kosmicznymi Marines z Zakonu Szczerbatego Słońca doszło do takiej rozmowy:

-          Ale Jedenasty Legion…
-          Został wymazany z kart historii Imperium nie bez powodu. Co do Drugiego, nie twierdzę, że nie odczuwam w tej kwestii pewnej pokusy, bracie. Zwykłe pchnięcie mieczem w ten pojemnik, a nasza haniebna przyszłość nigdy nie nadejdzie.
-          I pozbawi Ultramarines znaczącego wzrostu w liczbie rekrutów.”
Xaphen spojrzał na niego bez emocji, zdając sobie sprawę z wagi usłyszanych słów.
-          Co? - zapytał zebranych Dagotal - Też o tym pomyśleliście. To żadna tajemnica.
-          To tylko plotki - odpowiedział mu Torgal. Sierżant nie brzmiał jednak zbyt pewnie.
-          Być może, a być może nie. Trzynasty z pewnością przerósł jednak wszystkie inne Legiony i to mniej więcej w czasie, gdy Drugi i Jedenasty zostały “zapomniane” przez Imperialne Archiwa.”

Tower of Lightning

            W krótkiej powieści Tower of Lightning Dana Abnetta, Rogal Dorn, przebywając przy wodospadach Kath Mandau, w okolicy Imperialnego Pałacu, natknął się na filary, na których stały pomniki Prymarchów dwudziestu Legionów. Cytując z opisu:

“Drugi i jedenasty cokół stały puste od długiego czasu. Nikt nigdy nie mówił o tych dwóch nieobecnych braciach. Ich osobne tragedie wydają się być aberracjami. Czy ich historie nie są wprawdzie ostrzeżeniami, których nikt nie usłuchał?”

Tysiąc Synów

            W noweli Tysiąc Synów Grahama McNeila, w czasie Triumfu Ullanorskiego, Magnus wspomina dwóch zaginionych Prymarchów Mortarionowi:

-          “Bracie - powiedział Magnus, ignorując słowa brata - Czyż to nie wielki dzień? Dziewięciu synów Imperatora zebrało się razem na jednym świecie. Nie zdarzało się to od…
-          Doskonale wiem, kiedy to było, Magnusie - odpowiedział mu Mortarion. Jego głos był mocny i zdecydowany, na co nie wskazywała jego blada skóra - Imperator zakazał nam o tym mówić. Nie posłuchasz się tego rozkazu?”

W tamtych czasach nie było wielu tematów, na które Imperator mógł zakazać mówić własnym synom. Pierwsze, co przychodzi na myśl wielu czytelnikom to właśnie tajemnicze zaginięcie dwóch Legionów Kosmicznych Marines. Krótka wymiana zdań między Magnusem a Mortarionem wskazuje na fakt, że gdy ostatnim razem doszło do tak wielkiego zgromadzenia Legionów Kosmicznych Marines jak na Ullanorze, dwa Zaginione Legiony wciąż aktywnie służyły w Wielkiej Krucjacie - ale o tym później :)

The Prymarchs

W antologii The Prymarchs, w krótkim opowiadaniu Feat of Iron Nicka Kyme’ego, gdy Prymarcha Ferrus Manus gubi się w podziemnych tunelach, trafia do jaskini z dwudziestoma statuami Prymarchów (choć ich twarze zakryte są maskami). Manus rozpoznaje tylko osiemnaście twarzy. Co interesujące, maski zakrywające twarze dwóch nierozpoznanych przez niego Prymarchów są uszkodzone - niemal zniszczone.

Fear to Tread

            W noweli Fear to Tread Jamesa Swallowa, Horus staje się świadkiem mordowania przez Sanguiniusa własnego Legionisty. Jak tłumaczył mu się Sanguinius, ten Legionista padł ofiarą genetycznej klątwy, Czerwonego Pragnienia. Sanguinius wyznał Horusowi, że wiedział o istnieniu pewnej wady we własnym genomie już od kilkunastu lat, zdecydował się jednak trzymać to w tajemnicy przed Imperatorem i innymi Prymarchami. Wszystkie próby znalezienia przez niego i jego Legion lekarstwa jak dotąd spełzły na niczym. W dalszej części ich rozmowy Horus stara się zrozumieć, dlaczego Sanguinius nie udał się po pomoc do ich ojca:

-          “Ale dlaczego trzymałeś to w tajemnicy przed naszym ojcem? Jeśli jakakolwiek żywa istota mogłaby znaleźć na to remedium, to właśnie on!
Sanguinius odwrócił się w jego stronę, ukazując wszystkie swoje anielskie cechy.
-          Dobrze wiesz, dlaczego! - odwarknął - Nie będę odpowiedzialny za wymazanie Krwawych Aniołów z Imperialnej historii. Nie będzie trzeciego, pustego cokołu pod dachem Hegemona, jako jedyny pomnik mojego Legionu!”

            Odpowiedź Sanguiniusa sugeruje, że przynajmniej jeden z Zaginionych Legionów mógł zostać wymazany z podobnych przyczyn, dla których Sanguinius ukrywał prawdę przed ojcem - Sanguinius panicznie bał się podzielić los Zaginionych Legionów.

Descent of Angels

            W noweli Descent of Angels Mitchela Scaniona, Zahariel El’Zurias dowiaduje się od Brata-Bibliotekarza Israfaela, że Prymarcha Lion El’Jonson ma dziewiętnastu braci. Wydarzenia powieści rozgrywają się około 840 r. M30, co zawęża okres, w którym II i XI Legion mogły “zaginąć”.

Legion

            Na temat dwóch zaginionych Legionów możemy przeczytać także w powieściach Legion i Prospero w płomieniach Dana Abnetta. W Legionie możemy natknąć się na wypowiedź jednego z bohaterów, adresującego swoje słowa do Lorda Generała Namatirija: “Wierzę, że operacja i jej przeprowadzenie powinny zostać zaraportowane Radze Terry, unikając cenzury lub gorszych konsekwencji. Nie byłby to bowiem pierwszy raz, gdy Legion Astartes przekroczył swoje uprawnienia.”

Prospero w płomieniach

            W noweli Prospero w płomieniach, Prymarcha Kosmicznych Wilków, Leman Russ, rozprawia nad nieuniknioną egzekucją Legionu Tysiąca Synów, co miało być karą za przeprowadzenie aktu czarnoksięstwa przez Magnusa Czerwonego. Gdy zapytano go, czy nie niepokoi się faktem, że niedługo dojdzie do wydarzeń bez precedensu w przeszłości, czyli Astartes walczący z Astartes, Russ odpowiedział, iż wcale nie jest to wydarzenie, które galaktyka będzie widziała po raz pierwszy. Może to być enigmatyczne odniesienie do zniszczenia II i XI Legionu, lub wspomnienie wydarzeń z powieści Betrayer - był to mało znany incydent mający miejsce po masakrze populacji na Ghennie, dokonanej przez Legion Pożeraczy Światów. Na planetę wezwano Legion Kosmicznych Wilków, który miał sprowadzić XII Legion Angrona na kolana:

-          “Zawsze jest jakiś pierwszy raz.
-          Dokładnie - odpowiedział Russ Hawserowi.
-          Niesłychane. Astartes walczący z Astartes? Pogrom wzywany, by sankcjonował inny Legion?
-          To? - Russ roześmiał się smutno - Na Hjoldę, nie. To wcale nie jest tak niesłychane.”

W noweli Prospero w płomieniach, wymieniony wyżej Kasper Hawser stwierdza także: “Legion zawsze jest najsilniejszy w swoim domu. Forteczne domy osiemnastu Legionów Wszechojca są najwspanialszymi i najbardziej nieprzeniknionymi miejscami nowego Imperium.” - Ten cytat potwierdza, że II i XI Legion przepadły jeszcze przed Upadkiem Prospero.

The Outcast Dead

            W noweli The Outcast Dead Grahama McNeila, Evander Gregoras, Mistrz Kryptaestezjan wypowiada się na temat zbrodni Magnusa i jak stwierdza: “Oznacza to, że Wilki raz jeszcze zostaną spuszczone ze smyczy.”
            To stwierdzenie zaznacza rolę Kosmicznych Wilków jako egzekutorów Imperialnego prawa - Leman Russ wypełniał nawet misje mające cenzurować inne Legiony Kosmicznych Marines. Gregoras mógł mieć jednak na myśli nie Zaginięcie II i XI Legionu, a próbę powstrzymania przez Pogrom Legionu Pożeraczy Światów na Ghennie.

20% rabatu na ręcznie robioną biżuterię z kodem CZYTAWOJTEK

  20% rabatu na ręcznie robioną biżuterię z kodem CZYTAWOJTEK klikasz w link i 20% jest twoje :) Ty cieszysz się super cacuszkami i dodatkow...